czwartek, 18 lutego 2016

32:Poranek, poranek przy nim, poranek z nim, poranek obok niego i na nim, potem pod nim i przed nim.

Natalia POV:

Harry- To jak, dowiem się dlaczego ryczysz?- Zapytał na parkingu, gdy szliśmy do jego auta.
JA- No bo weź, to nie sprawiedliwe, że ten chłopak zginął. Był najmłodszy i najodważniejszy, powinien przeżyć i wrócić do swojej rodziny. - Oznajmiłam, ocierając łzy.
Harry- Jednak wolał bym, żebyś tutaj nie ryczała, może w aucie ci na to pozwolę, ale nie przed kinem.- Oznajmił idąc blisko mnie.
JA- Czemu?- Zapytałam piskliwym głosikiem.
Harry- Bo to kurwa wygląda tak jakbym cię skrzywdził idziesz obok i ryczysz a potem w gazetach opiszą mnie, że jestem skurwielem i cię skrzywdziłem lub inne gówno. - Oznajmił podchodząc do drzwi samochodu.
JA- No to mnie przytul, żeby sobie nikt tak nie myślał.-Zaproponowałam obserwując reakcję Harry'ego.
Harry- Tu, mam cię przytulić?- Zapytał z uniesionym czołem, a jego wyraz twarzy był rozbawiony.
JA- Tak sobie tylko powiedziałam.- Machnęłam ręką.- Jedźmy już.- Otworzyłam drzwi do auta, a gdy już weszłam do niego jedną nogą, Harry obszedł samochód i łapiąc mnie za rękę powstrzymał mnie od wsiadania do auta. Nie mówiąc nic przytulił mnie jedną ręką trzymając mnie za tył głowy, a druga jego dłoń spoczęła owinięta w moim pasie.
Harry- I od razu uprzedzam naszą kłótnie w aucie, przytuliłem cię bo chciałem a nie dlatego, że mogą być tu jakieś gnidy z gazet. - Powiedział nadal mnie tuląc.
JA- Spoko nie kłóciła bym się. - Oznajmiłam mu, gdy oddalił się ode mnie o krok.
Harry- I nie płacz już.- Oznajmił gdy wsiadłam do auta, a on zamykał za mnie drzwi.
                                                                          *****

Chyba właśnie dopiero teraz gdy stoimy na jakimś parkingu, gdzieś w Londynie, z dala od domu i nawet od kina, uświadomiłam sobie, że to jeszcze nie koniec wspólnego wieczoru z Harrym.
Harry- Mam nadzieję, że lubisz sushi.- Powiedział gasząc silnik.
JA- Chcesz mi powiedzieć, że to, że mnie zaprosiłeś do kina a potem przytuliłeś to nie koniec atrakcji?- Spojrzałam na niego a on tylko wzruszył ramionami.
Harry- Teraz pójdziemy na kolacje, a potem mam nadzieję, że będziesz spała u mnie.
JA- Harry..- Głośno westchnęłam.
Harry- Powiedziałem spała a nie to co myślisz ty bezwstydna ty.- Uśmiechnął się.
Wszystko fajnie, tylko, że to kurwa nie był ten Harry co zawsze. Nawet ten uśmiech nie był taki jak zawsze, jego oczy wyrażały coś więcej niż pożądanie a  głos miał łagodniejszy i taki wypełniony życzliwością.
JA- W takim razie dobrze, rozmyślę propozycję dzielenia z tobą jednej kołdry, a teraz chodźmy bo jestem głodna.- Również się uśmiechnęłam a gdy oboje byliśmy już w drodze do chińskiej knajpy, poczułam jak jego dłoń oplata się  moją.
Spojrzałam na niego zaskoczona, a on tylko gapił się na drogę przed sobą, unikając mojego wzroku.
Wchodząc do restauracji od razu zauważyłam sympatyczną skośnooką kobietę, stojącą za ladą i uśmiechającą się do nas.
Harry- Cześć Yuki.- Pomachał do niej i usiadł przy stoliku.- Chcę to co zawsze tylko podwójnie.- Uśmiechnął się do niej.
Ja również obdarowałam ją uśmiechem a potem zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu urządzonym w typowo dla chińskiej kultury klimacie. Ściany były pomalowane na jasny róż a na suficie były namalowane drzewka bonsai, kinkiety były na wzór chińskich smoków a obrazy przedstawiały tamtejszych ludzi.
JA- Takie fajne miejsce a jakoś tu pusto.- Rozglądałam się po stolikach, gdzie w rogu na drugim końcu sali siedziało tylko jakichś dwóch mężczyzn, spożywających sushi.
Harry- To miejsce dopiero powstało, pomogłem żonie mojego przyjaciela stworzyć tą knajpę, bo zawsze gdy u nich jadałem, nie mogłem wyjść z podziwu, że sushi może być tak idealnie dobre.
JA- Jak miło z twojej strony, że to zrobiłeś.
" BOŻE, CZY JA WŁAŚNIE ROZMAWIAM TAK PO LUDZKU ZE STYLES'EM ??????"
Harry- Sama widzisz, z mojej strony czasami też może być miło. - Puścił mi oczko i zawadiacko się uśmiechnął.
                                                                            *****

JA- Harry, to było pyszne.- Wycierałam usta chusteczką po tym jak zjadłam dosłownie wszystko.
Harry- Mówiłem Ci.- Uśmiechnął się.
Yuki - Macie jeszcze mały deser na koszt firmy.- Położyła na naszych stolikach po ciasteczku.- Tylko uważajcie w środku jest wróżba. - Uśmiechnęła się do nas bardzo życzliwie i zabierając już puste naczynia odeszła.
Harry- To co jemy?- Zapytał i wziął swoje ciastko.
JA- Tak.- Odpowiedziałam i zrobiłam pierwszego gryza i od razu zauważyłam w środku zwiniętą karteczkę.
Harry- Co masz?- Zapytał gdy rozwinął swoją wróżbę.
JA- Mam tylko małe czerwone serduszko, a ty?- Zapytałam.
Harry- Też, co oznacza, że oboje umrzemy na zawał.- Oznajmił a moja mina tak szybko jak była radosna tak szybko zrzedła.
JA- Wracajmy do domu.- Oznajmiłam i położyłam na stoliku zapłatę za nas dwoje.
Harry- Masz coś z głową? Ja zapłacę. - Zgarnął moje banknoty i zaczął mi je wręczać.
JA- Ty płaciłeś za kino ja za kolacje, okey?- Uparłam się.
Harry- Lepiej oddaj te pieniądze Dominice, myślisz, że nie widziałem jak pożyczasz.- Drążył kłótnie.
JA- Harry, no proszę, nie chcę, żebyś mi wszystko dziś stawiał. - Zrobiłam zezłoszczoną minę.
Harry- Bierz te pieniądze teraz kurwa, bo jeśli to ty zapłacisz, zostawię cię tu, a nawet nie wiesz gdzie jesteś.- Oznajmił nie pozostawiając mi wyjścia.

                                                                                 *****

Harry- Jesteśmy w domu.- Oznajmił gdy zajechaliśmy na podjazd, ty idź ja odstawię auto do garażu.- Powiedział, a ja posłusznie opuściłam pojazd.
Idąc w stronę domu już mogłam dostrzec, że ludzie w środku bawią się świetnie choć jest już po dwunastej.
JA- Cześć wam!- Odezwałam się z korytarza, ściągając swoje szpilki.
K- Natalia wróciła!- Pisnęła i podbiegła do mnie.- Mamy w salonie gości, chodź!- Pociągnęła mnie za rękę.
Beniu- Natalia!- Zeskoczył z fotela.
JA- O kurwa, co wy tu?- Rzuciłam się biegiem na szyje pierw pierwszemu a potem drugiemu koledze.- Masakra tak dawno was nie widziałam.
Konrad- No my ciebie też, a ty co? Po randkach się włóczysz?- Zapytał żartobliwie.
Harry- Cześć wszystkim.- Wszedł nagle, gdy na ja nadal wisiałam na szyi Konrada.
Niall- Harry, wreszcie jesteś! Chodź poznaj przyjaciół dziewczyn.- Mówił lekko podchmielony siedząc na dywanie z puszką piwa.
Beniu- Harry?- Zapytał mnie naglę.
Konrad- A to nie ten z One Direction? Bo jakoś włosy na długość podobne.
D- Stary oni wszyscy są z One Direction.- Oznajmiła i każdy nawet Harry wybuch śmiechem.
Beniu- No to gafa. Poznaliśmy was dopiero teraz, bo właśnie Harry, najbardziej utknął nam w głowie.
K- Ja chyba wiem dlaczego.- Prychnęła ze łzami w oczach wywołanymi śmiechem.
Louis- Czemu?
K- W naszej miejscowości jest pewien chłopak, też ma długie włosy i mówiłyśmy do niego Harry.
Beniu- To normalnie niesamowite, że wasze marzenia się spełniły.
Konrad- Pamiętam jak Karolina mówiła do ciebie Beniu, że będziesz jej Niall'em.
Louis- Co jeszcze  mówiła?- Zdziwił się.
Konrad- No, że to ciacho, że ..
K- Konrad.- Ostrzegła go swoim głosem.
Niall- Kontynuuj.- Nakręcał go.
Konrad- Że brała by cię w każdym miejscu i o każdej porze.- Kpił nadal.
- Uuuuuuuuuuu....- Rozległ się głos wszystkich w tym i mój.
K- Ja wtedy dorastałam tak! ?- Nakrywała purpurową twarz dłońmi.
Śmialiśmy się ciągle, do czasu gdy Harry nie podszedł do mnie.
Harry- Idę na górę, będę czekał w łóżku.- Szepnął a potem się pożegnał i poszedł na górę.
Ja również nie siedziałam długo ponieważ, chłopcy szybko po tym jak Harry zniknął zamówili taksówkę, pożegnałam się i poszłam do swojej sypialni, stwierdziłam, że wezmę szybki prysznic a dopiero potem pójdę do Harry'ego.

Pod prysznicem spędziłam jakieś piętnaście minut a potem stwierdziłam, że nie będę suszyła włosów i ubierając się tylko w swoją piżamę w truskawki wyszłam z pokoju.
Zapukałam do sypialni Harry'ego, a gdy zaprosił mnie do środka weszłam niepewna i coraz bardziej zaczynałam zastanawiać się czy to dobry pomysł. Cały dzisiejszy wieczór był taki uroczy, czułam się przez niego doceniona, ale jeśli będzie chciał coś ze mną zrobić jetem pewna, że ucieknę. Nie jestem gotowa na takie rzeczy.
Harry- Nareszcie jesteś, już prawię zasypiałem.- Oznajmił wtulony twarzą w poduszkę.
JA- Przecież i tak umawialiśmy się, że ja tu tylko śpię, więc co cię blokuje przed zaśnięciem?- Zapytałam wchodząc pod zagrzaną już kołdrę i wiercąc się, aby ulokować się jakoś wygodnie na jego łóżku kilka razy ocierałam się nogą o jego ciało, ale dopiero teraz odkryłam, że Harry leży bez majtek.
- Harry, czy ty spisz bez....nago?- Zapytałam już płonąc wstydem.
Harry- Praktycznie zawsze, ale nie masz czym się przejmować to nie dlatego, że cię chcę.- Oznajmił ochrypniętym głosem.
JA- A mógł byś dziś zrobić dla mnie wyjątek i ubrać jakieś bokserki? Proszę.- Poprosiłam choć w moim podbrzuszu już wariował rój motyli.
Harry- Po prostu o tym nie myśl.- Wymruczał już zasypiając.
" Po prostu, nie myśl, nie myśl, nie myśl.."
Zamknęłam oczy i wyprostowałam nogi, tak abym pod żadnym pozorem nie dotknęła jego krocza.
" Cholera! Harry, leży przy mnie całkiem nagi, a ja boję się go dotknąć, a przecież to było moje marzenie, całymi długimi wieczorami leżąc w łóżku zawsze marzyłam o Nim a teraz? A teraz kiedy mam okazje odsuwam się bo nie mam odwagi? O nieee.... A tak w ogóle to czy on sobie właśnie odpuścił zachęcanie mnie do utraty z nim dziewictwa??"
JA- Harry!?- Zerwałam się i usiadłam.
Harry- Nie ubiorę na siebie majtek.- Powiedział przewracając się na plecy.
JA- No i bardzo dobrze.- Uderzyła we mnie niespotykana dotąd odwaga i usiadłam na nim okrakiem.
Harry- Co ty robisz?- Zapytał zaszokowany.
JA- Teraz albo nigdy.- Powiedziałam i pocałowałam go w usta i choć chciałam to zrobić namiętnie on mi na to nie pozwolił i po kilku bardziej odważnych pocałunkach zwolnił i tylko muskał moje usta, chwytając mnie obiema rękami za biodra.
Harry- Wiedziałem, że to pomoże.- Uśmiechnął się w moje usta po czym znów pocałował.
JA- Czyli to, że jesteś nagi, to specjalnie?- Opierałam się rękami po obu stronach jego głowy a nasze twarze prawie się stykały.
Harry- To też, ale wiedziałem, że kiedy pokaże ci, że już sobie odpuściłem ty zrobisz właśnie to, bo w głębi siebie chcesz tego tak samo jak ja.- Pocałował mnie, a dokładnie chwycił zębami moją dolną wargę i zaczął ją ssać.
Wplątałam swoje ręce w jego włosy i poczułam, że nigdy wcześniej nie chciałam tego tak bardzo jak teraz. On pomimo swoich wad był dla mnie idealny.
Kiedy puścił moją wargę ja przeniosłam swoje usta na jego szyję i muskając jego skórę spowodowałam, że odchylił swoją głowę w tył dając mi tym większy dostęp do swojej szyi. Nadal go całując, zaczęłam błądzić palcem od jego brzucha po klatkę piersiową, potem zarysowałam palcem kontur jego brody zatrzymując go na jego wardze i odchyliłam ją w dół, znów zjeżdżając w dół. Naprawdę nie do opisania jest moje uczucie w tej chwili, kiedy jego dłonie zsuwają się z bioder na pośladki i przesuwają mnie tak abym siedziała centralnie na jego członku, nie przerwałam nawet na chwilę całować jego skóry teraz po ramionach i obojczyku i choć wiedziałam, że moje policzki płoną nie przejmowałam się niczym innym. Cieszyłam się bliskością, jaką w tym momencie dzielę z Harrym.
W pokoju panowała zupełna cisza, słychać było tylko nasze oddechy i pocałunki, panowała zupełna ciemność i tylko księżyc przebijał się nawet przez zasłonięte zasłony.
Harry, przez krótki czas błądził dłońmi po moim ciele, ale dopiero teraz zdecydował się na ściągnięcie ze mnie mojej koszulki od piżamy.
Harry- Wygodnie ci spać w tym badziewiu?- Pytał gdy na górnych partiach mojego ciała pozostawał tylko stanik.
JA- Zazwyczaj śpię bez.- Odpowiedziałam patrząc na niego, na jego idealną twarz i lekko potargane włosy.
W końcu Harry usiadł i właśnie w ten sposób nasze klatki piersiowe stykały się a my po prostu bez słowa patrzyliśmy na siebie, do czasu gdy Harry bardzo delikatnie nie przybliżył swoich ust do moich. Nasze języki zaczęły się ze sobą oplatać a jego prawa ręka powędrowała na tył mojej głowy.
Harry- Przez twoje mokre włosy sprawiasz, że pragnę cię jeszcze mocniej.- Wyszeptał i przeczesując palcami moje kosmyki zjechał dłonią na moje plecy i zaczął bawić się zapinaniem przy staniku, co nie zajęło mu dużo czasu i już po chwili odpięty stanik zaczął obsuwać się z moich ramion, kiedy on zdjął go całkowicie, jego lewa ręka powędrowała od razu na moją pierś, a drugą dłoń wsunął w moje spodenki od piżamy dotykając mojej skóry, a kiedy wsunął rękę jeszcze dalej przejechał palcami po moim czułym miejscu a ja mimowolnie otworzyłam usta i zadrżałam. W końcu zaczął poruszać swoimi palcami co wywołało u mnie potężne dreszcze przez co delikatnie wpiłam paznokcie w jego plecy.
Harry- Widzę, że nie tylko włosy masz mokre kochanie.- Wychrypiał w moje ucho, kiedy ja przez ruchy jego dłoni oszalałam i mocno zacisnęłam oczy aby nie wydać z siebie, żadnego głośnego dźwięku.
JA- Harry, zróbmy to wreszcie.- Powiedziałam mocno wtulona w jego ciało.
Harry- Powiedz mi to proszę.- Powiedział podnieconym głosem.
JA- Co?- Szepnęłam.
Harry- Powiedz jak bardzo mnie pragniesz? Jak bardzo chcesz poczuć mnie w sobie.
Nie potrafiłam  mu odpowiedzieć bo jego słowa wywołały piekło w moim podbrzuszu, znów przeszyły mnie dreszcze, wiem, że to jeszcze nie to co będę czuła pod koniec, ale to równie miłe odczucie.
Harry- Powiedz mi to.- Powiedział prawie błagalnym głosem.
JA- Pragnę jak nigdy wcześniej.- Po tym zdaniu, Harry obrócił się i położył mnie na plecach a sam klęczał między moimi nogami i nachylając się do mnie, złożył kilka pocałunków na moim brzuchu, po czym jego ciepłe dłonie otarły się o moje biodra, chwytając za gumkę od moich spodenek zaczął obsuwać je w dół, aż całkowicie je zdjął i rzucił za siebie.
Harry- Boże, ja mam chyba tremę.- Uśmiechnął się, choć jego uśmiech wyrażał lęk.
JA- Nie tylko ty.- Powiedziałam po czym nabrałam dużo powietrza w płuca.
Harry- Obiecuję, będę ostrożny.- Powiedział po czym sięgnął ręką do swojej szafki nocnej i wyjął z niej całe opakowanie prezerwatyw.
-Jak sobie pomyślę, że jesteś dziewicą mam ochotę dojść bez wkładania w ciebie kutasa. - Szepnął po czym nasunął na swojego penisa gumkę i rozchylił moje nogi.- Nie obiecuje ci, że nie skończę pierwszy niż ty, bo takie cuda jak dziś jeszcze mi się nie przytrafiły.- Oznajmił po czym oparł się dłońmi po obu stronach mojej głowy i delikatnie musnął moje czoło.
Potem za pomocą mojej dłoni powoli zaczął się we mnie w suwać wywołując u mnie delikatny ból, przyjemny ból. Wchodził bardzo wolno a ja z każdym milimetrem czułam się coraz bardziej przyjemnie, aż w końcu kiedy uświadomił sobie, że więcej się nie da, zaczął wychodzić a potem znów się wślizgiwał, trwało to chwilę do kiedy nie usłyszał mojego stłumionego jęku.
- Boli Cię?- Zapytał od razu się zatrzymując.
JA- Nie, Harry, nie przerywaj.- Przytuliłam się mocno do jego klatki piersiowej a on znów się poruszał.
- Możesz nawet trochę przyspieszyć.- Poprosiłam a on posłuchał mnie i nieco przyśpieszył tępo powodując u mnie niebiańskie uczucie.
Harry- Jesteś taka gorąca.- Mówił przez zaciśnięte zęby.- Taka inna niż każda.- Pocałował mnie i wciąż górował.
Całował namiętnie, nie tak jak na samym początku, teraz jego pocałunki były agresywne, takie ja chciałam aby były.
- Chcesz spróbować inaczej?- Zapytał wychodząc ze mnie.
JA- Jak?- Zapytałam cienkim głosem.
Harry- Połóż się na boku.- Poprosił, a gdy go posłuchałam on położył się za mną i odgarniając moje włosy pocałował mnie w szyje i delikatnie wsunął się we mnie z powrotem, tym razem już naprawdę odczuwałam przyjemność.
Zaczęłam cicho pomrukiwać, zaciskając pięści na poduszce kiedy Harry, zaczynał przyspieszać i syczeć..
- Boli cię, kiedy przyspieszam?
JA- Tylko trochę, nie przestawaj.- Powiedziałam szeptem głęboko oddychając.
Harry- Długo nie wytrzymam.- Powiedział mocno ściskając mnie w okolicy biodra.
JA- Ja też.- Powiedziałam wypuszczając powietrze a on zwolnił i zaczął rytmicznie poruszać swoimi biodrami, doprowadzając mnie do obłędu.
Czułam jak się we mnie porusza, czułam jego każdy ruch, słyszałam każdy jego stłumiony jęk i dzięki temu zalała mnie fala niesamowitego ciepła i uczucie, które uciskało moje podbrzusze, zacisnęłam mocno uda i wygięłam plecy w łuk, wtedy on również cały zesztywniał i mocno mnie do siebie przyciągnął wypuszczając przez zaciśnięte zęby powietrze.
Harry- Natalia, Ja.. ja pierwszy, ja nigdy tak nie miałem.- Powiedział kładąc głowę obok mojej wtykając nos w moje włosy...

                                                                         *****

Poranek, poranek przy nim, poranek z nim, poranek obok niego i na nim, potem pod nim i przed nim, tak znów to zrobiliśmy a potem leżeliśmy.
Harry- Nie puszczę cię stąd.- Powiedział łapiąc oddech.
JA- Myślę, że pora już wstać.- Uśmiechnęłam się dając mu pstryczka w nos.
Liam- Siema Harry, masz pożyczyć...Eeeeee aaa. Ooo WoW! Sorry.- Tak szybko jak wparował do pokoju tak szybko z niego wyszedł.







                                                                   

poniedziałek, 15 lutego 2016

31:Myślę, że oni po prostu jeszcze nie dorośli.

Natalia POV:
Kiedy wszyscy już rozeszli się do swoich pokojów, ja zeszłam na dół i korzystając z chwili spokoju zaparzyłam sobie kubek gorącej herbaty. Wychodząc na taras, usiadłam na wiklinowym fotelu i dla większego relaksu wzięłam większy wdech, upajając się ostatnimi powiewami letniego powietrza.
Zaczęłam zastanawiać się, co będzie jutro, ponieważ jestem pewna w stu procentach, że Harry tak tylko pacnął z tym kinem, a żeby Dominika nie domyśliła się, że to było jedno wielkie kłamstwo, będziemy musieli oboje wyjść jutro wieczorem z domu a dopiero potem pójść w swoje strony, choć przyznam szczerzę, że naprawdę chciała bym spędzić z Harrym miły wieczór. Szkoda tylko, że się nie da, no bo raczej on nie preferuje wypadów do kina i innych takich dupereli.
Na pewno długo bym się nad tym zastanawiała, gdyby nie to, że zza drzwi, z domu wyłonił się Niall.
Niall- Przeszkadzam?- Zapytał, błądząc wzrokiem po po moim ciele.
JA- Nie, dlaczego.- Uśmiechnęłam się.- Siadaj.- Wskazałam mu fotel obok siebie.
Niall- Chciałbym z tobą porozmawiać, ale chyba nie wiem jak zacząć.- Usiadł i zmieszany pomasował się po karku.
JA- Określ się prosto z mostu, tak zawsze jest najlepiej.- Oznajmiłam mu z serdeczną miną.
Niall- Czy to już pewne, że wyjeżdżacie? Nie chciałybyście zostać tutaj z nami?- Zapytał a jego twarz wyrażała tylko smutek.
JA- Mamy już nawet zabukowane bilety.- Powiedziałam zgodnie z prawdą.- I to cię tak gnębi?- Zadałam mu pytanie marszcząc delikatnie czoło.
Niall- Chciałbym, żebyście zostali, było fajnie, przyzwyczaiłem się do was.- Oświadczył gestykulując dłońmi, co świadczy o tym, że był poddenerwowany.
JA- Wydaje mi się, czy chciał byś, żeby została tu moja siostra?- Zadałam podchwytliwe dla niego pytanie, ale nie mogłam tego w sobie powstrzymać.
Niall- Aż tak to widać?- Spojrzał na mnie jakby to było coś złego.
JA- To, że wy coś do siebie, widać już od dawna.
Niall- To powiedz mi dlaczego ona tego nie widzi, co?- Zapytał poirytowany chowając twarz w dłonie.
JA- Do niej ciężko dotrzeć, jest nawiedzona. Najlepiej powiedz jej to prosto z mostu.- Zaproponowałam popijając swoją herbatę.
Niall- Łatwo powiedzieć "Prosto z mostu".
JA- Myślę, że dasz sobie radę i coś wymyślisz.- Stwierdziłam pewna, że sobie poradzi.
Niall- Obyś miała racje.- Wstał i podszedł do mnie czochrając dłonią moje włosy.- Dobra z ciebie koleżanka.- Oznajmił i wszedł z powrotem do domu.
                                                                                   ***
Kiedy wzięłam prysznic i przebrałam się w swoją ciepłą piżamkę, ponieważ na dworze trochę zmarzłam, stwierdziłam, że zanim położę się do łóżka powinnam pójść i załatwić sprawę ze Styles'em. Dziś miałam jakiś dzień robienia nieprzemyślanych rzeczy, dlatego nie zastanawiałam się co mu powiem tylko po prostu wyszłam z pokoju i zapukałam do jego drzwi.
Harry- Jeśli to któryś z chłopaków to won mi stąd, jeśli laska to zapraszam.
Przekręciłam tylko głową i pociągnęłam za klamkę.
JA- Ja tylko na chwilkę, ponieważ powinniśmy sobie ustalić, czy powiemy Dominice, że jednak to kino odwołałeś, czy wychodzimy gdzieś razem?
Harry- A czy ja coś odwoływałem?- Zapytał leżąc z laptopem na kolanach.
JA- No nie, ale raczej z tym kinem to nie było tak na poważnie, nie?- Mówiłam, spoglądając raz na jego twarz, raz na jego odkrytą  nagą klatkę piersiową.
Harry- No ja właśnie zamówiłem bilety.- Stwierdził zamykając laptopa i odkładając go na szafkę nocną.
JA- Aha.- Stałam wryta w podłogę.- No, to tego..- Podrapałam się po głowie.- Fajnie, wyjdziemy gdzieś razem. - Uśmiechnęłam się i zaczęłam odwracać się do wyjścia.
Harry- Stój!- Rozkazał poważnym tonem, a ja automatycznie z powrotem się do niego odwróciłam. - Chcesz iść ze mną, czy nie?- Zapytał.
JA- No tak, po prostu myślałam, że tak tylko ci się powiedziało na szybkiego.- Oznajmiłam.
Harry- Okej. A tak w ogóle to Liam  mi pisał, że mam się pozbyć ciebie z sypialni dziewczyn, bo chciał by przyjść do Oliwii i raczej nie potrzebują świadków. - Jego oczy zabłysły.
JA- Kręcisz.- Stwierdziłam.- Oliwia śpi jak zabita a chrapanie Liam'a słychać z tarasu. - Poinformowałam go.
Harry- Och, kiepski ze mnie kłamca.- Zerwał się z łóżka.- Ale skoro nie wezmę cię sposobem, wezmę cię siłą.- Chwycił mnie za nogi i przerzucił sobie przez ramię.
JA- Co tobie? Puszczaj!- Wyrywałam się.
Harry-Śpisz tutaj!- Poinformował mnie, gdy odkładał moje ciało na swoje łóżko.
JA- Co się naleciało?- Spojrzałam mu w oczy, gdy on leżał na mnie całym swoim ciężarem.
Harry- Po prostu chcę z tobą spać. - Schował twarz między moją głową a ramieniem składając delikatne pocałunki na mojej szyi.
JA- Harry, uspokój się.- Odchyliłam się.- Nie przyszłam tu w tym celu.
Harry- Och ale to nic skarbie, twój cel zawsze się może zmienić- Usiadł na moich udach i chwycił obiema dłońmi moje ręce.
JA- Harry, po pierwsze mam okres, po drugie nie jestem twoją lalką, że kiedy ci się zachce to zawsze masz mnie pod ręką.- Zepchnęłam go z siebie.- Widzimy się jutro.- Wstałam z łóżka.
Harry- Jutro w kinie siedzimy w osobnych rzędach.- Wskazał na mnie palcem i żartował.
Wysłałam mu tylko szybkiego buziaka na odległość i opuściłam jego sypialnie.
  Leżąc w swoim łóżku byłam zadowolona z tego, że się mu nie poddałam a z drugiej strony wyobrażałam sobie, co mogło by się teraz dziać.
                                                                                 ***
Obudziła mnie Oliwia, która ze łzami w oczach siedziała na moim łóżku i potrząsała mnie za ramię.
JA- Co jest?- Wychrypiałam.
O- Pomóż mi, po już sama nie daję sobie rady.- Oznajmiła, pociągając nosem.
JA-Dlaczego płaczesz?- Zapytałam zaspana.
O- No bo ja już nie jestem potrzebna Liam'owi.- Wydukała.
JA- Oliwia, co ty pleciesz?- Usiadłam.- Jak to nie jesteś mu potrzebna?
O- Obudziła mnie wczoraj wasza rozmowa na korytarzu, ja chciałam sprawdzić co się dzieje i wyjrzałam lekko przez drzwi i widziałam ich.- Jej łzy płynęły hektolitrami po policzkach a ja tylko zmarszczyłam czoło.
JA- Kogo widziałaś?
O- No Sophie, jak przytula Liam'a.
JA- Och no co ty.- Pogłaskałam ją po ręce.- Liam wczoraj wypił i ona po prostu pomagała mu stać.
O- Natalia, a co jeśli ona z nim spała? Sama mówisz był wypity.- Od razu zaczęła snuć kolejny czarny scenariusz.
JA- Skarbie, jestem pewna, że spał sam, bo jeszcze Harry pomagał mu wejść do pokoju, a Sophie poszła z Karoliną do siebie. - Próbowałam ją uspokoić.
Liam- Skarbie?- Wszedł nagle do pokoju.- Sorry, że przeszkadzam, ale nie mogłem tego tak zostawić gdy usłyszałem, że płaczesz.
JA- Wejdź i zapewnij swoją dziewczynę o tym, że nie masz innej.- Uśmiechnęłam się do niego a gdy przykucnął do niej, ja znów się położyłam i odwróciłam głową do ściany.
Liam- Jesteś zazdrośnikiem, wiesz?- Zapytał ją, a ona tylko popłakiwała.- Nie mam innej, głuptasie. Prędzej to ja powinienem się martwić, bo cholera wie, co wy na tej Ibizie robiłyście prócz ujeżdżania byka.- Poczułam klepnięcie w tyłek i lekki chichot Oliwii.
JA- Ej wypraszam sobie.- Zażartowałam.- My nie byliśmy tam na podrywie.- Uśmiechałam się pod nosem.
O- Właśnie.- Dodała.
Liam- Tylko na melanżu.- Stwierdził śmiesznym głosem. - To jak wierzysz mi na słowo, czy mam iść teraz do niej i wydrzeć się na cały dom, że nic dla mnie nie znaczy bo kocham ciebie i kijem bym jej nie tknął?- Rozśmieszał ją.
O- Możesz iść.- Zaśmiała się przez łzy.- Albo nie idź, bo znów byś musiał oglądać jej wstrętną twarz.- Stwierdziła piskliwym po płaczu głosikiem.
Liam- Kocham Cię.- Szepnął.
JA- Nie no błagam, rzygam!- Odezwałam się udając powagę.
O- No to nieźle masz, skoro robisz to w swoim łóżku.-Zaśmiała się.- A wracając co ciebie Liamku, jak jeszcze raz zobaczę, że się przy tobie kręci ta sucz to jej oczy wydrapię.- Zagroziłam.
Liam- Mała strata.- Wzruszył ramionami.

Louis POV:
Kiedy otworzyłem oczy ukradkiem zerknąłem na Dominikę, ona również już nie spała.
Wiedząc,  że ciągle się gniewa,  nie zamierzałem się odezwać do niej ani jednym słowem, żeby nie prowokować do dalszych kłótni i po prostu wstałem.
D-Cześć. - Odezwała się, kiedy ja byłem już przy drzwiach do łazienki.
JA- Cześć.- Rzuciłem w jej stronę niedbale i wszedłem do łazienki.
                               *******
Po prysznicu stanąłem przy umywalce i zacząłem starannie myć swoje zęby, a patrząc na swoje odbicie w lustrze stwierdziłem,  że dziś jest ten dzień, w którym powinienem zgolić swój trzydniowy zarost. Lubię swoją nieogoloną twarz, ale od kiedy zacząłem związek z tym potworem muszę się go pozbywać bo zawsze grozi mi, że pójdzie całować Harry'ego, czego bym nie przeżył. Choć wiem, że to tylko jej żarty to i tak chcę by było jej przy mnie jak najlepiej. Ale.. nie dziś.
Dziś mój zarost ocaleje, na złość mojej dziewczynie.
Kiedy skończyłem z myciem zębów usłyszałam jak drzwi do łazienki otwierają się a w nich stoi moja dziewczyna w swojej czarnej krótkiej koszulce do spania. Zmierzyłem ją wzrokiem, a potem bijąc się ze swoimi myślami na temat seksu na pralce o którą właśnie się oparła, z powrotem odwrociłem wzrok do lustra.
D- Przemyślałam ten artykuł.- Odezwała się. - Dotarło do mnie, że chcieliście naszego dobra.-Dodała.
Ucieszył mnie ten fakt, jednak do głowy wpadł mi pewien pomysł.. Będę udawał obrażonego, w końcu ona też przeskrobała.
- Louis, skarbie, przepraszam.-Podeszła do mnie wtulając się w moje plecy.
Poczułem się dobrze, dreszcze przebiegły po moim ciele, ale chcąc ją trochę przetrzymać w niepewności,  delikatnie wyszedłem z jej objęć.
JA- Możesz mi teraz nie przeszkadzać?  - Zapytałem ją nie utrzymując,  żadnego kontaktu wzrokowego.
D-Ale no przecież przeprosiłam.- Tupnęła nogą o płytki. 
JA- No przecież nic nie mówię. -Wzruszyłem ramionami.
D- O co Ci jeszcze chodzi? -Zapytała z wyrzutem.
JA- Nie no o nic, przecież ibiza jest dwa metry stąd i wcale się nie martwiłem.- Wycedziłem z sarkazmem.
D- No Louis.-Znów mnie przytuliła.-Ile Ty masz zamiar jeszcze się na mnie złościć?
JA- Ja się nie złoszcze.- Powiedziałem obojętnie.- Udaje ciebie z wczoraj.
D- Nie bądź wredny ok? - Powiedziała bardziej złośliwie.
JA- Ja? Wredny ? A skąd. . Gdybym był wredny to pewnie wyjechał bym sobie na trzy dni gdzieś świat nie mówiąc o tym nikomu. -Kolejny sarkazm wyparował z moich ust.
D- Jak możesz być taki dla swojej dziewczyny, co? - Zapytała mocniej mnie ściskając. - Przyszłam się pogodzić wiesz? Planowałam nawet Ci to jakoś wynagrodzić, a Ty masz to gdzieś. - Odeszła ode mnie.- Ale skoro Ty nie chcesz  spędzić ze mną miłego poranka to ja sobie idę. - Mówiła tak jakby chciała mnie podpuścić.- Pójdę do Harry'ego. - Dodała  a mnie puściły hamulce.
JA- Ej, ej, ej.. co Ty sobie myślisz, że Styles to zrobi lepiej ode mnie?- Podbiegłem do niej i biorąc ją na ręce, wyszedłem z łazienki. 
Kiedy ona zachichotała ja odłożyłam ją na łóżko i szukając jakiegoś materiału aby móc związać jej ręce, chwyciłam z fotela moją koszulkę i przymocowałem do ramy łóżka.
- Chcesz zgody? - Zapytałem już oddychając nieco głębiej niż dotychczas.
D- Mhm..- Przytaknęła przez zaciśnięte usta.
JA- Najpierw Cię trochę pomęcze.- Powiedziałem i bez zastanowienia szarpnąłem jej majtki w dół. Nie ociągając się, podwinąłem jej koszulkę do góry, odsłaniając przy tym jej piersi i całując je zachłannie, spojrzałem na jej twarz, która wyrażała tylko pożądanie.
Chwytając w dłonie jej pośladki, ścisnąłem je mocno i schodząc z pocałunkami w dół zatrzymałem się na podbrzuszy. Ona pragnąc więcej uniosła swoje biodra, lecz ja z powrotem wracałem do góry, składając pocałunki na jej ciele od brzucha po szyję.
Widziałem jak bardzo pragnie poczuć już moją dłoń na swojej kobiecości, lecz ja nie dawałem za wygraną,  do póki nie stwierdziłem, że sam chce dotknąć i sprawić jej tym jeszcze większą przyjemność.  Kiedy już poczułem jej wilgotną z podniecenia szparkę, przejechałem dłonią wzdłuż, zatrzymując się na jej wejściu, a kiedy ona znów wygięła plecy w łuk nie wytrzymałem i zatopiłem w nią jednego palca, nadal całując jej piersi.
Usłyszałem jak jęknęła a potem odwróciła głowę na bok, rozchylając swoje usta.
Wiedziałem, że doprowadzić ją do szaleństwa nie jest ciężką sprawą, dlatego włożyłem drugiego palca i zacząłem powoli poruszać ręką, przez co ona znów zagryzła wargę i jęknęła.
Poruszałem dłonią szybciej i szybciej aż w końcu dołączyłem do tego swój język i zataczałem nim kółka przy punkcie G. Dominika w końcu zaczęła oddychaj nieco szybciej i powoli się wyginać co oznaczało to, że jest blisko, dlatego przestałem i  uśmiechnąłem się do niej zawadiacko.
D- Louis, proszę.- Mówiła cicho swoim piskliwym głosikiem.
Ja tylko pokręciłem przecząco głową i zacząłem ściągać swoje bokserki.
JA- To jeszcze nie był twój czas kochanie.- Oznajmiłem jej i zacząłem całować jej łydki, idąc znów w górę dotarłem do wewnętrznej części ud a docierając do jej waginy minąłem ją i dotarłem do brzucha, potem piersi i szyi tym samym doprowadziłem do zetknięcia się mojego penisa z jej kobiecością.
Całując jej obojczyk poczułem, że mój kolega stoi już całkowicie na baczność, dlatego wszedłem w nią jednym ruchem bioder, co wywołało jej głośny jęk.
D- Lou...Lu.. Skarbie..- Zaczęła uwalniać swoje dłonie.
JA- Ej maleńka, nie ma mowy. Dziś to ja tu rządzę. - Wyszeptałem w jej ucho, wchodząc w nią coraz głębiej,  a kiedy ona oplątała nogi na moich plecach, przyśpieszyłem. Krew buzowała we mnie jak oszalała, poczułem niesamowity napływ siły, przez co byłem wstanie nie zwalniać gdy pojawiła się u mnie pierwsza zadyszka. Moja żądza posiadania tej kobiety była silniejsza od wszystkiego, a kiedy poczułem, że jestem już blisko, mocno chwyciłem jej pierś a drugą ręką, dostała klapsa.
Jej jęki było już na 100% słychać w całym domu, ale nie przejmowaliśmy się tym. Obchodziło nas tylko to co się miedzy nami dzieje, aż w końcu oboje doszliśmy znów w tym samym czasie tylko uczucie jakie w tamtym czasie nas opanowało było bardziej intensywne.
Gdy rozwiązałem jej ręce, położyliśmy się obok siebie, zobaczyłem, że Dominika przybliża się do mnie i kładzie głowę na mojej klatce piersiowej.
D- Myślisz, że nas słyszeli?- Spojrzała na mnie.
JA- Mam nadzieje, że Harry tego nie słyszał. Wiesz jaki jest, zaraz by nas wypytywał jak było i czy chociaż dałem ci dojść.
Harry- Harry słyszał i Harry'emu spadł zegar ze ściany..- Powiedział zza drzwi.- A tak w ogóle Dominika to doszłaś chociaż?
D- Kurwaaaa..- Wybuchła śmiechem.
Harry- Wiesz bo jak nie, to ja jestem za ścianą, zwarty i gotowy.
JA- Spierdalaj, bo ja też jestem zwarty i gotowy, żeby cię przez okno wyrzucić.
                                                                          *****

Natalia POV:

Kiedy Oliwia i Liam wyszli z sypialni ja stwierdziłam, że już raczej nie pośpię dlatego wstałam i od razu spojrzałam na telefon.

Masz 10 wiadomości od : Harry
Harry:Gdybyś nie wyszła z mojej sypialni miała byś cudowną noc skarbie:* 
Harry:Pragnę cię :**
Harry:Przez ciebie muszę teraz zabawiać się sam..:(( 
Harry:Ale kiedyś to sobie odbiję:* 
Harry: Mam przed oczami ciebie, kiedy kręcisz dla mnie tyłkiem i powoli rozpinasz stanik. 
Harry:A potem rozpinasz moje spodnie i chwytasz mojego kutasa w dłoń, a ja aż drżę od twojego dotyku. 
Harry:Teraz masz go w ustach i zasysasz go patrząc mi kurewsko gorąco prosto w oczy. 
Harry: Jestem tak blisko..
Harry:A ty pewnie już śpisz, taka niewinna i słodka:* 
Harry:Miałem cudowny orgazm. Dobranoc:* 

JA- Kurwa co za debil... - Patrzyłam z widocznymi rumieńcami w ekran mojego telefonu.
Nie ukrywam, że to co przeczytałam nie poruszyło mną od środka. Pragnę tego człowieka, jak nikogo w życiu, ale wiem, że po wszystkim stanę się dla niego nikim.. Niestety, ale każda kobieta Harry'ego Stylesa była tylko na jedną noc..
- Pierdolony Kamikadze!- Rzuciłam telefon na łóżko i poszłam pod prysznic.

                                                                   *******
Harry- Ja rozumiem kobiety naprawdę bardzo dobrze, ale czego ty nie rozumiesz w słowach, spóźnimy się!- Stał za drzwiami od mojej łazienki, dobijając się do niej.
JA-No już idę, cholera idę.- Mówiłam poprawiając ostatni raz swoje włosy przy lustrze.- Przecież do dwudziestej jeszcze 40 minut.- Oznajmiłam.
Harry- Nie no trzymajcie mnie ludzie!!!- Krzyknął na cały głos.- Przecież mógłbym teraz być już w jakimś klubie i świetnie się bawić.
Przeżywał to gorzej niż niż baba z okresem. Wiem, że kino z kobietą to dla niego nowość o czym poinformował mnie dziś przy objedzie Louis. Harry nigdy nie zabierał dziewczyn do kina, restauracji czy parku, najczęściej spotyka je na imprezach a potem zaprasza je do swojego łóżka.
" Boże i ja z tym człowiekiem wychodzę dziś sam na sam?"
Harry- Natalia, jeżeli za sekundę nie opuścisz pomieszczenia w którym teraz się znajdujesz, wychodzę bez ciebie.. Przyrzekam.- Bulwersował się.
Przeczesałam tylko dłonią swoją czarną mini spódniczkę i poprawiłam kołnierzyk przy białej zapinanej na guziki bluzce.
Wyszłam z łazienki w pośpiechu i ubrałam szybko swoje czarne szpilki.
JA- Gotowa.
Harry- Wiesz co cię czeka po powrocie, za to, że jesteś spóźnialska?- Uniósł brew.
JA- Moje łóżko?- Zmarszczyłam czoło.
Harry- Może być i twoje, ale moje jest większe i mniejsze prawdopodobieństwo jest, że z niego spadniemy podczas se..
JA- Harry...- Przerwałam mu.- Spóźnimy się.
Harry- Ach tak o przyjemnościach pogadamy później. - Przepuścił mnie w drzwiach a ja głupia skorzystałam z jego dżentelmeńskiego gestu, który okazał się pretekstem do złapania mnie za tyłek.
- Przez twoją spódniczkę mój wulkan znów się wybudza.
JA- Nie ja zostaje..- Zaczęłam się wracać gdy on złapał moją rękę.
Harry- Czekaj, czekaj, znów zasnął.- Puścił mi oczko a ja już nie wytrzymałam, aby się nie zaśmiać z jego głupoty.

                                                                         *****
Przyznam szczerze, że jestem zafascynowana tym, że jestem tu z nim.
I choć nie wiem nawet na jaki film mnie tu zabrał, czuje się dziś ważna dla niego, choć wiem, że sobie to wmawiam i nigdy nie będę szczególną częścią jego życia, cieszę się chwilą
  Kłóciliśmy się całą drogę o film, ponieważ naprawdę byłam ciekawa, ale pozostał nieugięty, teraz siedzę w 10 rzędzie zaraz obok Stylesa i patrzę jak zajada garściami największy kubełek popcornu jaki można było kupić. Popcorn miał być wspólny, ale ja jednak nie mam jakoś odwagi podbierać mu jego ukochaną przekąskę. Kiedy już światło w kinie zgasło miałam nadzieję, na jakiś horror, abym miała pretekst do wtulenia się w jego biceps, ale to co zastałam spowodowało u mnie wielkie zdziwienie. I to chyba Styles jako pierwszy zabrał na taki film kobietę, z którą chciało by się iść do łóżka...
9 kompania.. - Tak to właśnie będę zmuszona oglądać przez następne dwie godziny.
Kiedy film się rozpoczął, ja zaczęłam zdrapywać z paznokci lakier, wiedząc, że latanie z bronią miedzy budynkami to nie film dla mnie. Kiedy już minęło jakieś piętnaście minut, czasem zerkałam na ekran, jednak częściej na resztki lakieru, który kończyłam zdrapywać zębami.
Harry- Może zamiast lakieru, zjesz trochę popcornu?- Podsunął mi kubełek.
JA- Ta, poproszę.- Poprawiłam się w fotelu i postanowiłam chociaż udawać, że oglądam ten film.
Pół godziny później, rozpoznawałam już po imieniu głównych bohaterów i nawet jeden szczególnie wpadł mi w oko. Film okazał się być interesujący.
Oglądałam go bez mrugnięcia powiekami, a kiedy ginęli od ostrzałów lub przez wybuch bomby łezka kręciła mi się w oku.
Na szczęście mój faworyt nadal żył.
Harry, również był wpatrzony w film jak ja, jednak czasem czułam jego dłoń na swoim kolanie, która sunęła się ku górze, a kiedy była już zbyt wysoko ja kładłam na niej swoją dłoń.

                                                                          *******
Dominika POV:

JA- Świetnie, że udało nam się wreszcie razem gdzieś wyjść.- Mówiłam do pozostałej szóstki  idącej obok mnie.
K- Fajnie będzie spędzić wieczór poza domem, tym bardziej, że już tak mało czasu nam razem zostało.- Odezwała się a ja spotkałam się ze smutnym wzrokiem Niall'a idącego między mną a Karoliną.
Louis- To co? Gdzie idziemy?- Zapytał miziając moją dłoń.
O- Mam ochotę na lody śmietankowe. -Rzuciła pomysłem.
JA-Przecież ty nie lubisz lodów śmietankowych.. - Przypomniałam jej.
Liam- No właśnie, przecież kiedyś mówiłaś mi, że w ogóle nie spożywasz produktów mlecznych, bo ich nie lubisz.- Marszczył brwi.
O- Och a teraz mam ochotę na lody śmietankowe, problem? - Zapytała z wyrzutem swojego chłopaka.
Sophie- Ja kiedyś nie lubiłam warzyw, teraz je uwielbiam, czasami tak już jest.- Wtrąciła się.
Louis- Niall ma najgorzej, on przez pięć lat swojego życia nie lubiał blondynek, a teraz proszę. - Zażartował i wszyscy wybuchli śmiechem.
Niall- Tak? Tak? A ja myślałem, że nie lubisz cipek, a teraz proszę.- Śmiejąc się, objął mnie ramieniem.
Louis- No teraz to pojechałeś po rajtuzach stary.- Zanosiliśmy się śmiechem.
Liam- Niall.- Wypowiedział jego imię tak jak się je piszę.- Mistrz riposty.
D- To co to za blondynka Niall?- Podpuszczałam go.
Niall- No moja mama, kurwa!- Odpowiedział kłamiąc, a ja tylko wbiłam mu palce w żebra.
Louis- Chcesz powiedzieć, że Maura to jedyna blondynka, którą kochasz?- Kontynuował kpiny.
Niall- Spadaj..
K- Uuuuuu.. Co za ciepły wieczór.- Przypomniała nam o sobie i o tym, że ona też ma blond włosy.
Niall- Co? Ty też uważasz, że Louis ma problem z psychiką.
K- Jak my wszyscy chyba.- Zażartowała.
Idąc przez park chłopcy zaczęli się wygłupiać, kopali puszkę i głośno się śmieli, popychając się nawzajem.
O- Jak tak na nich patrzę, przypomina mi się nasze pierwsze spotkanie z nimi.
K- Bo wtedy też kopali puszkę?- Zapytała trzymając moją rękę w geście przyjaźni.
O- Tak i zachowywali się przy tym jak dzieci.
Sophie.- Myślę, że oni po prostu jeszcze nie dorośli.- Mówiła idąc obok nas.
O- A ja myślę, że już dawno..- Dorzuciła zaczepnie.
Sophie- W takim razie lubią się po prostu wygłupiać.- Ustąpiła nie szukając dziury w całym.
W  końcu doszliśmy do butki z lodami a gdy każdy prócz Oliwii zamówił czekoladowe, usiedliśmy przy stoliku delektując się smakiem przekąski.
Rozmawialiśmy, dużo się śmialiśmy i czas mijał bardzo szybko ale najpiękniejsze czekało nas dopiero teraz.
- To co Beniu po Pifie i do domu?- Usłyszałyśmy znajomy głos mężczyzny, mówiący w języku polskim zza naszych pleców, który właśnie podchodził do baru obok lodziarni, a kiedy się odwróciłam moja szczęka opadła mimowolnie w dół.
JA- Kaa, kaa, Konrad? - Pisnęłam, gdy rozpoznałam tak znajomą mi osobę.
Konrad-Dominika?- Zdziwił się i uśmiechnął.
K- Jezu Chryste, co wy tu? - Raptownie wstała z krzesła, rzucając się na szyje Obydwóm na raz.
O- Chłopaki tyla czasu was nie widzieliśmy!- Również wstała, wręczając swojego loda zdezorientowanemu Liam'owi.
Beniu- Boże, minęło już może dwa lata, a wy nadal nic się nie zmieniłyście.- Powiedział mocno przytulając Oliwię.
Konrad- W ogóle co wy robicie w Londynie?- Zapytał, trzymając w objęciach mnie i Karolinę.
K- Jesteśmy tu na wakacjach.- Poinformowała go.
JA- No i ja i Oliwia mamy tu swoich chłopaków.- Dodałam.- Chcecie ich poznać?
Beniu- Pewnie.-Powiedział a Niall, Louis i Liam wstali do przywitania.
Kiedy chłopcy już przyzwyczaili się do nowego towarzystwa, Konrada naszło na wspominki.
Konrad- A dziewczyny pamiętacie, jakie cudowne były wakacje, kiedy byliśmy jeszcze dziećmi?- Pytał nas popijając zamówione wcześniej piwo.
K- Pamiętam zabawę w wojnę w lesie.
JA- I spanie pod namiotami.
Beniu- Nigdy nie zapomnę mojej pierwszej dyskoteki w życiu.
K- Ja Beniu też, uwierz, ja też.
Niall- Miło posłuchać, jak wspominacie.- Zawarł głos. - Chociaż dowiadujemy się czegoś nowego o dziewczynach.
Beniu- A ty? Jesteś chłopakiem, którejś z nich?- Zadał pytanie, a szczęka Niall'a opadła.
Niall- Nie, nie jestem, ale kocham je wszystkie.. - Otrząsnął się po ciosie prosto w serce i wypalił.
Louis- Bigamista..- Stwierdził odsuwając się od kolegi.
Konrad- Wszystkie na raz?- Uniósł brwi.
Niall- No jak siostry.- Dodał.
Beniu- A to tak jak my. - Uśmiechnął się.
Liam- No, a może dowiemy się czegoś o naszej Oliwce?- Spojrzał na dziewczynę.
Konrad- Oliwka, Oliwka, Oliwka... To były czasy..
O- Lepiej skończ tą opowieść na tym.- Ostrzegła kolegę.
Konrad- Pierwszego zgon zaliczyła w wieku piętnastu lat, to był też jej pierwszy przypał w domu.- Zaczął.
K- Wtedy ja i mój chłopak musieliśmy szybko wracać z miasta, żeby dowieźć ją do domu, bo padła w rowie.
Liam- A, czyli ja chodzę z lumpem?- Zapytał Karolinę.
O- A ja z idiotą.- Wszyscy wybuchli śmiechem.
JA- A właśnie skoro już jesteśmy przy chłopaku Karoliny.- Zaczęłam temat, z którego już na wstępie Oliwia wybuchła śmiechem.
Beniu- Tak, tak.. Kamil..
O- Karolina, ale przecież mówiłaś kiedyś, że to tylko przyjaciel.
Louis- Dobra, nie ma Harry'ego, więc ja zadam to pytanie, przyjaciel z przywilejami?- Uniósł brwi, a Niall, zacisnął dłoń w pięść, lecz tylko ja mogłam to wiedzieć bo inni byli skupieni na rozmowie.
K- Tak, ale przywileje miałam tylko ja.
Liam- Uuuuu..- Poruszał brwiami co nie umknęło Oliwii.
Sophie- Przyznam szczerze, fajnie się was słucha, ale ja już pójdę jutro wieczorem wyjeżdżam i chciała bym się spakować.
O- No to nara.- Wzruszyła obojętni ramionami patrząc na nią jak na wroga z pierwszej ligi.
Louis- Po prostu chodźmy wszyscy do nas, chętnie jeszcze z wami posiedzimy.- Zaproponował a Oliwia tylko przewróciła oczami i wstała.
_______________________________________________________

NOTKA POD ROZDZIAŁEM:

Mamy coraz więcej czytelników, z czego wszystkie cztery ogromnie się cieszymy. Jest nam miło, gdy czytamy komentarze i wy nasze kochane misiaczki piszecie tam, że wam się podoba. 
Jesteśmy strasznie zapalonymi fankami ONE DIRECTION i przez ostatnie pół roku " Summer Love " to nasze życie. 

Chciałybyśmy podziękować Konradowi i Konradowi( Beniu ), za pomoc w scenie seksu Dominiki i Louisa... Wczoraj pół dnia zastanawiali się z nami jak nazwać kobiecą intymność. 
Oni nie są fanami 1D, ale od kiedy dowiedzieli się, że piszemy, wspierają nas a nie krytykują, dlatego też umieściliśmy ich w tym rozdziale. 

D.O.N.K :* 

czwartek, 4 lutego 2016

30: Dom wariatów.

Harry POV:

Rano, schodząc na dół poczułem jakiś intensywny zapach wydobywający się z kuchni. 
JA- Cześć wszystkim. - Przywitałem się i zająłem miejsce przy stole obok Louisa. 
Niall- Cześć pojebie.- Mówił wpychając sobie to buzi tosta z serem i szynką. 
Sophie- Specjalnie wstałam o świcie, żeby wybrać się do sklepu po świeże pieczywo i inne zakupy, aby odwdzięczyć się za to, że mogę tu przebywać przez to kilka dni. 
Louis- No właśnie, co z twoim apartamentem po rodzicach? Czemu nie mieszkasz tam?- Dociekał. 
Sophie- Sprzedałam go, gdy na stałe wyjeżdżałam do Los Angeles. Teraz do Londynu przyjechałam tylko aby załatwić parę spraw i wracam.- Oświadczyła, zasiadając przy stole. 
Louis-Mam rozumieć, że ty i Liam nie wydrapiecie sobie oczów?- Drążył.
Liam- Wczoraj podjęliśmy decyzje o przyjaźni.- Uświadomił nas. 
Sophie- Właśnie.- Uśmiechnęła się do chłopaka. 
Wciąż pamiętam, jak doskonałą parą byli. Takie ranki jak dziś to był nasz porządek dzienny. 
Sophia- A i tak w ogóle kupiłam The Time, jesteście na okładce. 
Niall- O kurwa, ten szmatławiec już się ukazał?- Wyskoczył zza stołu. - Gdzie ta gazeta?- Rozglądał się. 
Sophia- Na ławie w salonie. 
Niall wybiegł a za chwilę wrócił i usiadł zaczynając czytać na głos. 

Co One Direction ukrywa przed swoimi fanami? 

Wczoraj miałem bardzo mile przebiegające spotkanie z chłopcami z najpopularniejszego boysbandu na świecie. 
Goszcząc w ich domu, chłopcy na początku byli bardzo dobrze nastawieni do mojej osoby, lecz gdy spytałem ich o kobiety, które pojawiły się w ich życiu całkiem niedawno i od razu z nimi zamieszkały, byli nieco zmieszani i wymieniali się pytającymi spojrzeniami. 
- A więc chłopcy jak to jest? Czy jesteście singlami? 
Harry- Tak wszyscy jesteśmy singlami. 
Louis- Nie mamy czasu na dziewczyny. 
- Od niedawna krążą po sieci zdjęcia wasze i czterech kobiet, które ewidentnie z wami mieszkają, opowiedzcie coś o nich. 

Niall- Skąd o tym wiesz? Kto dał ci to zdjęcie? 
-Mam swoje źródła. 
Liam- To znajome. 
Harry- Koleżanki z dawnych lat, które nas odwiedziły w wakacje. 
- Czyli to nic poważnego? 
Louis- Oczywiście, my nie bawimy się w związki, jesteśmy zajęci muzyką. 
- A czy to nie krępujące mieszkać z czterema atrakcyjnymi kobietami pod jednym dachem? 
Liam- W naszym domu są tylko cztery nasze przyjaciółki, które nawet nie myślą o związkach z nami. Mógł byś lepiej zapytać, jak bardzo jesteśmy skrępowani na koncercie, gdzie jest tysiąc razy więcej niż cztery, pięknych kobiet. 
- Och tak, wasze fanki są naprawdę ślicznymi kobietami. 
Harry- To w końcu nasze kobiety, nie? 
Niall- Nie umiał bym zrezygnować z nich dla jednej z naszych lokatorek.  < Śmiech > 
- A więc skoro już jesteśmy przy fankach, może macie im coś do powiedzenia? 
Niall- Myślę, że w najbliższym czasie, nasze niunie dowiedzą się jak będzie brzmiał tytuł nowej płyty. 
- Właśnie, jak idzie praca nad płytą? 
Liam- Jesteśmy w trakcie nagrywania piosenek. 
Harry- Niektóre, nie zostały nawet napisane. 
- Czyli fani muszę chwilę poczekać? 
Harry- Po prostu zorganizowaliśmy sobie nieco luźniejsze wakacje. 
- Żeby pobyć trochę z waszymi gośćmi? < Śmiech > 
Louis- Żeby odpocząć.

Niall- Nie no nie czytam dalej, bo nuda.- Rzucił gazetą.
                                                                                                                            
JA- Chłop sobie poradził, nie? Nie udzieliliśmy mu prawię w ogóle wywiadu i wyprosiliśmy z domu, a on zrobił co kazaliśmy.

Liam- Oliwia mnie zabije.- Pokręcił głową.
Louis- No co ty, mają swój rozum, dobrze wiedzą, że chcemy chronić ich prywatność.
JA- A wiecie, że to zdjęcie dostarczył do redakcji Mike?- Zapytałem.
Niall- Kutas.

                                                                     *****
Siedząc na kanapie oglądałem mecz Realu Madryt z Barceloną. Sophie, Liam i Niall gotowali coś na obiad, a Louis kosił trawnik. Przypominając sobie sytuację z kosiarką i Louisem uśmiechnąłem się pod nosem a potem z zadumy wyrwał mnie huk dobiegający z korytarza.
K- Jesteśmy.- Usłyszałem tak dobrze znany mi głos dziewczyny.
JA- Kurwa, ludzie nasze podróżniczki wróciły!- Zerwałem się z kanapy i wyszedłem do korytarza, aby uściskać z uśmiechem każdą z dziewczyn.
Niall- Oooo kurwa, co wy piechotą wracałyście? Tak długo was nie było.- Wyszedł z kuchni w fartuszku kucharskim.
N- Tak pewnie, potem jeszcze przepłynęłyśmy kanał La Manche i jesteśmy.- Zakpiła.
D- Horan w fartuszku? - Zdziwiła się, przytulając do siebie blondyna.
Liam- Oliwia!- Wyskoczył z kuchni, lekko przybrudzony mąką.
Dziewczyna nic nie mówiąc wtuliła się w swojego chłopaka i bez słowa go pocałowała.
JA- Chyba zwymiotuje. - Przewróciłem oczami i podszedłem do Natalii, tuląc ją, a gdy wszyscy weszli już do salonu, skradłem jej niewinnego całusa w kącik ust.- Wiesz co my mogliśmy zrobić przez te dni, kiedy cię nie było?
N- Harry..- Zaczęła delikatnie wychodzić z moich objęć.
JA- No co?- Zrobiłem śmieszną minę.
N- Jesteś głupi.- Postukała się po czole i weszła do salonu.
Niall- A właśnie, zapomniał bym, mamy w domu gościa, zatrzymała się u nas na kilka dni nasz koleżanka. Sophia!- Zadarł się.
Sophie- Już idę, tylko nie chcę przypalić sosu.
O- Jaka Sophia?- Spojrzała na Liam'a, siedząc na jego kolanach.
Harry- Tak Oliwia, to była Liam'a i jest moim gościem.
D- Uuu, dawno nas tu nie było.- Przewróciła oczami.- A tak w ogóle to gdzie Louis z Eleonor? - Zapytała niezadowolona.
Liam- Ej, to, że z nią nie jestem to nie znaczy, że nie możemy się przyjaźnić nie? - Spojrzał na Oliwie, która właśnie schodziła z jego kolan.
Sophia- Cześć dziewczyny. Nareszcie możemy się poznać.- Szła i w drodze zdejmowała swój fartuszek.- Chłopcy mi wiele o was opowiadali.- Zaczęła podawać dziewczyną dłonie.
O- Cześć.- A co takiego chłopcy ci opowiadali? - Zapytała a jej twarz ani drgnęła. Była śmiertelnie poważna a jej oczy zamieniały się w złowrogie ogniki.
Sophia- No, że jesteście takie pozytywne i w ogóle. - Machnęła ręką, chichocząc.- Oj, a dlaczego jesteś taka poważna? Chodzi o Liam'a?- Zapytała Oliwię.
Ja wiedzą, co może się wydarzyć usiadłem miedzy Niall'em a Karoliną i z uśmiechem na twarzy zapytałem.
JA- Macie popcorn? Bo zaraz będzie pokaz sztuk walki, a ja jak nie jem to się nie umiem skupić.
O- No wiesz, jesteś jego byłą i jak stąd wychodziłam to ciebie tu nie było, wracam i nagle tu mieszkasz!- Mrużyła oczy.
Niall- Ty, Harry obstawiam, że Oliwia wygra. Stawiam na nią pięć funtów.
JA- Ja obstawiam Sophie, zobacz jakie ma paznokcie. A tak po za tym, serio tylko pięć funtów?
Sophie-No tak, jestem tu tymczasową i to jest dla ciebie problem, prawda? - Spojrzała na nią a jej uśmiech opadł z jej twarzy.
O- Jeszcze niedawno Liam nie chciał cię znać, a teraz razem sobie gotujecie? Może przeszkadzam?- Spojrzała na chłopaka.
JA- Wiesz, mam jeszcze jedną opcję, obie mogą rzucić się na Liam'a.- Stwierdziłem.
Liam- Nie rozumiem twojego zdenerwowania. Po prostu pogodziliśmy się i chcemy spróbować przyjaźni. Myślałem, że to zaakceptujesz i sama będziesz chciała lepiej poznać Sophie.- Mówił poirytowany.
Sophia- Wczoraj w nocy przy basenie, wyjaśniliśmy sobie wszystkie nieporozumienia i to tyle.
O- Słucham? W nocy przy basenie? Och mój chłopak przy tym pierdolonym basenie staje się bardzo sentymentalny jak widzę.
Niall- Ty o co jej chodzi?- Zapytał Liam'a,  nachylając się do niego, gdy Oliwia znów skupiła uwagę na kłótni z Sophie.
Liam- Przy basenie uznaliśmy, że zostaniemy parą.- Wydął wargi.
Sophia- Och, źle mnie zrozumiałaś. Ja nie mam złych zamiarów serio. Nie szukam faceta... Okey?
D- Dobra wy tu się kłóćcie ja idę do kuchni zjeść coś.
Liam- Ja pójdę po Louisa, powiem mu, że wróciłyście.
Niall- Ja to pójdę z tobą.- Stwierdził.
JA- Ja też.- Zerwałem się biegiem.

Oliwia POV:
Weszłam do kuchni zaraz za Dominiką.
Sophia poszła na górę, poirytowana równie jak ja. Zdaje sobie sprawę z tego jak się zachowałam, ale boje się o to, że odbierze mi miłość mojego życia i ojca mojego małego dzidziusia.
D- Dziewczyny, zobaczcie chłopcy są na okładce gazety. . .

                                                                         *****
- Ja mu kurwa dam singla.- Mówiła, przez zaciśnięte zęby.
JA- Są okrutni. - Wstałam z krzesła i podeszłam do kuchennego blatu. Zaglądając do patelni z jakimś sosem już sam zapach odepchnął mnie i spowodował, że mój żołądek zaczął wydalać resztki krewetek z naszego śniadania, na szczęście w ostatniej chwili się pohamowałam.
K- A to zdjęcie? Skąd oni je mają?- Trzymała w dłoniach gazetę i nie odrywała od niej wzroku.
D- Nie wiem, ale zemszczę się.- Mówiła nakładając sobie na talerz ryż i ten pieprzony sos.
N- Nie tak wyobrażałam sobie nasz powrót.
JA- Boże, czy w tym domu jest jakiś chleb?- Mówiłam poirytowana.
N- Masz tu jakaś bułka leży.- Podała mi.
Zaczęłam kroć pieczywo szybko i nerwowo.
JA- Ja mu kurwa dam singla.- Posmarowałam bułkę masłem i podeszłam do lodówki po inne składniki. - Ja mu dam Sophie.- Rzuciłam na bułkę plasterek żółtego sera.- Ja mu dam basen!- Rzuciłam plaster szynki.- Pokaże mu przyjaźń!- Dołożyłam do tego liść sałaty!
Louis- Cześć kochanie!- Nagle wszedł do kuchni.
Niall- Smacznego laski.- Wszedł po Lou.
Harry- Dominika mi też nałóż!- Wskazał palcem na talerz.
Liam- Smacznego misiu.- Odrzekł gdy ja już miałam zrobić pierwszego kęsa.
JA- Nie mów do mnie!-Ostrzegłam.
Liam- No ale..
JA- Zamknij się!- Rzuciłam w niego bułką, którą niedawno robiłam, tak, że ser przykleił mu się do czoła.
A kiedy chciałam wyjść, Dominika szarpnęła mnie za nadgarstek.- Poczekaj. - Liam pożycz tego sera.- Zdjęła go z jego twarzy a po zebraniu z ziemi resztę zawartości , wcisnęła ją w twarz Louisa, a gdy stwierdziła, że to za mało, zdjęła z blatu margarynę i dłonią roztarła ją po włosach Louisa.
D- Mówisz kochanie, że jesteś singlem? - Rzuciła pytaniem i wyszła razem ze mną.
                             
Niall POV:

Kiedy opanowałem swój śmiech i mogłem nareszcie normalnie oddychać wyszedłem z kuchni i udałem się na górę, gdzie usłyszałem rozmowę Dominiki i Louisa.
D- Czyli uważasz, że ta plama na pościeli jest po soku porzeczkowym, który wylał Harry?
Louis- No tak. Cholera dasz mi wreszcie iść pod prysznic, źle mi z masłem na głowie.
D- Louis'ku kochanie, plama po porzeczkach była by różowa, nie żółta.- Kiedy to powiedziała ja znów wybuchłem śmiechem dając tym samym znać kłócącej się parze, że ich podsłuchuje.
Louis- Tak ci do śmiechu?- Wyszedł nagle z pokoju z przetłuszczonymi włosami.
JA- Co ty zlałeś się, czy jaki chuj? - Zapytałem.
Louis- Ten przeklęty kundel to zrobił a ja zbieram plony.- Szeptał, aby nie słyszała.
Wtedy mój śmiech już na pewno było słychać poza murami domu.
D- Co cię tak śmieszy Niall?- Wyłoniła się i dziewczyna Lou.
JA- Nie no po prostu, bawi mnie fakt, że twój chłopak nie potrafi się przyznać, że wczoraj podlizywał się sąsiadce i opiekował się cały wieczór jej psem, ponieważ ona i jej mąż mieli pilny wyjazd służbowy. - Wyjaśniłem, łapiąc chwilę oddechu.
N- Co tu tak zabawnie, wyłoniła się nagle zza drzwi swojej sypialni.
D- Zapytaj się tych panów a ja idę zmienić pościel i obejrzeć w spokoju swój ukochany serial.- Odwróciła się i weszła wgłąb sypialni.
N- O jaki serial?- Zapytała.
D- Singielkę.- Dała duży nacisk na to słowo, przypominając równocześnie Louisowi o artykule.
Louis- Kiedy ty kurwa wreszcie zrozumiesz, że chcieliśmy chronić waszą prywatność.- Machnął rękami i wszedł do pokoju, zamykając nam drzwi przed nosem.
D- Ależ co ma serialdto mojej prywatności?- Zapytała z udawaną obojętnością, co było słychać przez drzwi.
N- Louis ma dziś przejebane.- Kręciła głową.
JA- Owszem.- Przytaknąłem.- Idziesz do Harry'ego? Może obejrzymy jakiś film?- Zaproponowałem.
N- Harry wyszedł z Liam'em. A Oliwia ma doła i właśnie ją uśpiłam.
JA- Może weźmiesz siostrę i my też wyjdziemy z tego domu wariatów?- Rzuciłem pomysł.
N- Pewnie, chodź zapukamy do niej, zobaczymy co robią razem z Sophie.
Tak jak zaproponowała tak też się stało, podeszła do drzwi i zapukała w nie, a gdy usłyszała " PROSZĘ " weszła pociągając mnie za sobą.
- Co robicie? Bo nam się nudzi i szukamy szczęścia u was.- Uśmiechnęła się..
K- Rozmawiamy.- Odwzajemniła uśmiech i spojrzała na mnie.
JA- Przeszkadzamy?- Zapytałem mając nadzieję, że będziemy mogli spędzić trochę czasu wszyscy razem.
Sophie- Nie, Karolina po prostu opowiada mi o tym jak było na Ibizie. I o tym jakiego farta tam miały.
K- Cicho, chłopcy mają o tym nie wiedzieć.- Ostrzegła ją szybko.
                                                                         ******
Karolina POV:

Po godzinie rozmów, zaczęliśmy grać w Państwa i Miasta, co okazało się być świetną rozrywką na wieczór.
JA- Niall Iran to nie miasto !
Niall- A to nie stolica Iraku?- Zapytał uśmiechnięty. 
Odpowiedziałam mu tylko zdruzgotanym wzrokiem, a potem dziewczyny wybuchły głośnym śmiechem. 
Sophie- Niall a Kanada to stan, prawda? -Podpuszczała go.
Niall- Ej nie róbcie ze mnie idioty, wiem, że to państwo!
N- A Oman? -Pytała dalej.
Niall- Nawet takiego nie ma.- Odpowiedział poważnie. 
JA-Jezu Chryste!- Zatkałam usta dłonią. - Zgrywasz się? 
Niall - No jak narazie to wy robicie ze mnie debila, ale ja się nie daje.- Śmiał się. 
N- Co miałeś z geografii? - Zapytała ze łzami w oczach wywołanymi ze śmiechu. 
Niall- Czwórkę. 
Sophia- Na pewno sciągałeś!-Oznajmiła kręcąc głową. 
Niall- No coś Ty! Geografia to mój ukochany przedmiot był. -Oznajmił udając mało inteligentnego. 
JA-Niall, błagam. 
Kiedy zaczęliśmy kolejną rundę naszej gry nagle usłyszałam krzyk Dominiki.
D- No to może wyjaśnisz mi dlaczego moje spodnie od piżamy znajdują się na tym korytarzu poszarpane? 
Louis-Na pewno któryś z chłopaków się wygłupiał.
Niall- Chyba muszę Ci się do czegoś przyznać .-Wyjaśnił wstając gwałtownie z łóżka i szybko otworzył drzwi na korytarz. - To ja.- Powiedział wychodząc.- Założyłem je i włożyłem sobie poduszkę, że niby miałem duży tyłek, a potem udawałem Jennifer Lopez.- Odsapnął po swojej wypowiedzi. 
D-Że, kurwa co???-Zapytała zdruzgotana. 
A kiedy Niall miał jej już coś odpowiedzieć na schody już wspinał się wstawiony Harry.
Harry- Co jest ludzie ? - Zapytał marszcząc czoło. 
D- Zastanawiamy się właśnie co stało się z tymi spodniami.- Oznajmiła. 
Harry- A to Ja i Liam rozciągaliśmy je dla zabawy.- Poinformował. 
Kiedy usłyszałyśmy dwie sprzeczne z sobą wersję spojrzałam na chłopaków i usłyszałam tylko jak Niall mówi pod nosem coś w stylu "Przeklęty kundel".
Liam- Co to za zgromadzenie? - Wyłonił się z klatki schodowej. 
Harry-Gadamy o spodniach, które wczoraj razem rozciągneliśmy.- Wyjaśnił mu nawiązując porozumiewawczy kontakt wzrokowy.
Liam- Jak Ja wczoraj nic takiego nie robiłam.- Stwierdził zdezorientowany.
N- Braliście coś? - Zapytała zdziwiona. 
Louis- Dominika chodź porozmawiać.- Wciągnął ją gwałtownie do pokoju, a kiedy drzwi się zamknęły chłopcy prócz Liam'a odetchnęli z ulgą.  
Harry- Gdzie ten mały szkodnik jest teraz?- Zapytał Niall'a.
Niall-Siedzi zamknięty w moim pokoju. 
Liam- Ale kto ? - Pytał mając mały problem z wymową przez wypity wcześniej alkohol. 
Ja- Jaki szkodnik? 
Harry- Liam ty już lepiej nic nie mów, a wy laski do pokoju.-Rozkazał.
N-O co wam chodzi ? -Dociekała. 
Niall- Powiedz im przecież i tak nie dadzą za wygraną. - Stwierdził uśmiechając się gdy zerknął na mnie. 
Liam- Chyba domyślam się , ze chodzi o Tajfuna.- Wypalił uśmiechnięty chwiejąc się tak, że Sophie musiała złapać go pod bok aby nadal stał.  
Ja- Tajfuna?-Spojrzałam pytająco na Harry'ego. 
Harry- To pies. Prezent urodzinowy Dominiki.- Szeptał.
N-Pokażcie nam go.- Podskoczyła. 
Niall- To chodźcie do mnie, tylko ciii. .- Przycisnął palec do ust. 
Za chwilę już staliśmy w progu do pokoju Niall'a gdzie na jego zielonym puchowym dywanie bawił się mały Labrador. 
N-Oo jaki słodki.- Pisneła na głos a po chwili z drzwi na przeciw wyłoniła się Dominika.
D- Kto taki słodki? - Zapytała nadal w złym humorze.
N- Yy. .
Niall- No a teraz wszyscy spadać bo ja idę spać. - Wypchnął nas na korytarz i zamknął drzwi. 
D- Więc?  - Uniosła lewą brew. 
Harry- Ja jestem słodki bo właśnie zaprosiłem Natalię do kina.- Wymyślił na szybko wymówke przeciągając Natalię do swojego boku. 
I kiedy już miała znów wrócić do pokoju i kontynuować kłótnię każdy w tym ona usłyszał Szczekanie zza drzwi.
D-Horan coś pił? - Zapytała. 
Harry- Nie,  czasem lubi pooglądać psie porno i tyle.- Stwierdził wsadzając ręce do kieszeni.
 D- Dom wariatów. - Powiedziała pod nosem zamykając drzwi, a potem znów usłyszeć można było jak Dominika i Louis zaczynają swoją wojnę o naszą Ibize i ich wywiad.
Liam- Dobrze, że  Oliwia już nie krzyczy.- Wydukał.
- Bo śpi - Odpowiedziała każda z dziewczyn.