poniedziałek, 31 sierpnia 2015

3: Jeździsz na motocyklu ?

Dominika POV:
Gdy byłyśmy już w hotelu, zamówiłyśmy butelkę wódki na rozluźnienie się ponieważ nerwy dosłownie rozwalały nas od środka.
K- Dominika, co ty dałaś Niall'owi?
Ja-Dałam mu swój numer.-Przyjaciółka spojrzała na mnie z rozbawionym spojrzeniem.
K- I co myślisz, że będziecie pisać?-Zaśmiała się dziewczyna.
Ja-Nie, myślę, że chłopaki są nam winni hajs, dlatego dałam mu ten numer.
K- Ale to Harry zbił szybę.- Dodała.
Ja- Ale to Niall był najbliżej, ty w tym czasie rozmawiałaś z Harrym o tym, że nie chcemy od nich tej kasy, a to kurwa nie my rozjebałyśmy tą głupią szybę, a musiałyśmy za nią zapłacić, bo to my byłyśmy gośćmi hotelu.- Dodałam nieco zła na całą tą zaistniałą sytuacje.
O- Napijmy się i nie rozmawiajmy już o tej sytuacji.- Oliwia zaczęła rozlewać wódkę do czterech kieliszków stojących na ławie.
N- Ok, ale jeszcze tylko małe pytanko do Dominiki. Czy uważasz, że oni naprawdę nie zostawią tak tego i oddadzą te pieniądze?- Spojrzała na mnie przyjaciółka, oczekując odpowiedzi.
Ja- Tak Niall powiedział, że jutro się z nami skontaktują i któryś z nich po prostu spotka się z nami i odda co do grosza.
O- Ranyyy, czyli jeszcze zobaczę któregoś z nich! Uśmiechnęła się,  po czym każda wypiła nalaną wcześniej wódkę.
K-Tak jeszcze będziesz miała okazję pojarać się którymś z tych dupków!- Karolina była naprawdę poirytowana całą sytuacją,  zawsze to ona czuje się za wszystko najbardziej odpowiedzialna.
Ja- Uważam,  że nie są tacy źli, po prostu chcieli być fajni, a wiecie, że  chłopcy  czasem nie mają  żadnego pomysłu aby przypodobać się dziewczyną i zaczynają swoje żenujące  popisy i czasem właśnie  tak to się kończy.
N- Nie zapominajmy,  że  był też alkohol.
Nalałyśmy sobie następną kolejkę,  a potem znów i znów, aż w końcu butelka była pusta, a my prawie nieprzytomne.
O- Ej laski idę spać bo chyba mam wrażenie, że jestem pijana.- Wstając zawadziła o krzesło,  ale bezpiecznie wylądowała na łóżku.
K-Dominika,słuchaj ja muszę ci coś powiedzieć! - Dziewczyna złapała mnie za dłoń,  gdy ja usiłowałam wstać i udać się jakoś do swojego łóżka, z powrotem opadłam na siedzenie, mrużąc swoje pijane oczy,aby lepiej widzieć Karolinę.
Ja- Co ty chcesz?
K- Horan to ciachooooo...- wypaliła pozwalając swojej głowie bezwładnie opaść na stół.
Ja- Nie moja droga Louis to ciacho.
N- O nie laski największym ciachem jest Harry!- Wtrąciła Natalia, po czym jakimś cudem trafiłyśmy do łóżek.
--------------------------------------------------------------------------
Następnego dnia obudził mnie mój dzwoniący telefon, odbierając go nawet nie spojrzałam kto usiłuje się do mnie dobić, żałowałam tylko, że przed zaśnięciem nie wyłączyłam go, aby teraz móc spokojnie spać.
Ja- Ha..halo?!
-Cześć tu Niall, dzwonię w sprawie okna.- Odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki.
-Cześć,  świetną  porę sobię wybrałeś, jak nic jest dopiero szósta rano!
- Ee..jest jedenasta !
- Ta!- Odruchowo zerknęłam na zegarek wiszący na ścianie- więc dzwonisz w sprawie spotkania?
-Tak spotkajmy się w restauracji w waszym hotelu .
-Dobrze, za ile?- Zapytałam wstając z łóżka i ziewając.
-Za dwadzieścia minut.
- Okej w takim razie,  widzimy się potem.
- Narazie.
-Pa.
Odłożyłam telefon z powrotem na stolik obok łóżka, zaczynając budzić dziewczyny.
Ja- Ej! Wstawać! Za dwadzieścia minut mamy być na dole i spotkać się z Horanem!
N- Daj spać, proooooszę...- wymamrotała, odwracając się tylko na drugi bok.
O-Nie wstajeeę. .
Ja: Karolina idziesz ze mną?- Byłam pewna, że wstanie, przecież przyjdzie facet, którym się interesuje.
K- Idź sama ja nie jestem w stanie..
Ja- A to kurwa śpijcie! - zdenerwowana poszłam do łazienki, wzięłam bardzo szybki prysznic, zajął mi dosłownie pięć minut, umyłam zęby, wysuszyłam włosy,  nałożyłam  delikatny makijaż. Wychodząc z łazienki owinięta ręcznikiem, spojrzałam na dziewczyny, które nadal spały,   wyjęłam z walizki zółty top odkrywający pępek, i czarne jeansy z wysokim stanem. Gdy zaakceptowałam swój wygląd w lustrze, założyłam swoje czarne vansy, zabrałam telefon ze stolika  i wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Idąc korytarzem,  zerknęłam , która jest godzina,  była 11:35. Lekko spóźniona weszłam do restauracji rozglądając się za Niall'em, który czekał przy stoliku obok okna ubrany, w czarne jeansy, białą koszulkę z krótkim  rękawem oraz białe conversy. Podeszłam bliżej witając się.
- Hej!  Sorry za spóźnienie. - Usiadłam na przeciwko chłopaka, lekko się uśmiechając.
Niall- Spoko, to już leży w waszej naturze.- Zakpił.
- Dobra, dobra..
- A więc złożyliśmy się na to głupie okno, a to są wasze pieniądze. - Chłopak zanurzył rękę w swojej kieszeni i podał mi jakieś 300 funtów.
- W takim razie sprawa załatwiona.- Uśmiechnęłam się do chłopaka.
-A gdzie reszta dziewczyn? - Zapytał ciekawy
-Śpią,  wczoraj już w hotelu troszeczkę zabalowałyśmy. - W tym samym momencie, w którym odpowiedziałam,  obok nas zjawił się kelner.
-Dzień dobry, czy coś państwu podać? - Zapytał grzecznie chłopak.
-Poproszę sok ze świeżo wyciskanej pomarańczy. - Kelner przyjął moje zamówienie,  po czym zapytał Niall'a.
-A dla pana?
-Poproszę to samo. - Mężczyzna zanotował to sobie w swoim notesiku,  po czym odszedł.
- Louis kazał mi zapytać się,  czy bardzo się na nas jeszcze gniewacie? Stwierdziliśmy,  że jeśli tak to zapraszamy na imprezę w ramach przeprosin, a jeśli nie to po prostu was zapraszamy na domówkę. - Byłam tak zdziwiona propozycją chłopaków,  że dosłownie mnie zatkało.
- Eee.. no może wczoraj nie wypadło to najlepiej, ale myślę,  że dziewczyny się ucieszą spotkaniem z wami i imprezą.-Postanowiłam, że wyciągnę na stół mój telefon, i napiszę laską, że mamy zaproszenie na domówkę. I nagle rozbolał mnie brzuch, postanowiłam to sprawdzić,  bo nie długo powinnam dostać okresu.
-Przepraszam na chwilę, muszę iść do toalety.- Wstałam poprawiając sobie spodnie, ruszyłam w stronę łazienki, czując wzrok Niall'a na swoim tyłku.
Gdy sprawdziłam, że jednak wszystko jest okej i nie dostałam okresu, wyszłam  i udałam się z powrotem do stolika, na którym już czekał mój sok.
- Już jestem- Usiadłam i chwyciłam swój telefon, który podczas mojej nieobecności pozostał przy stoliku, chcąc sprawdzić która godzina odblokowałam go przesunięciem palca, nie mam żadnych blokad itp ponieważ wiecznie zapominam hasła, i wtedy zorientowałam się, że mój telefon był ruszany, "KTOŚ " nie wyszedł spowrotem do ekranu startowego. Postanowiłam nie drążyć tematu.
- A więc jesteście z Polski?- Zapytał chłopak,  pomimo, że zna już odpowiedź.
-Tak, dokładnie stamtąd.- Wzięłam łyk soku z mojej szklanki.
- I co robicie na codzień?
-Studiujemy, na przykład ja, resocjalizację, Karolina i Oliwia pedagogikę a Natalia skończyła szkołę mundurową, chce zostać policjantką i trenuje boks.
- Uu spodobała się Harry'emu, muszę go ostrzec, że może dostać jak się tylko spojrzy.
-HARRY TEŻ JEJ SIĘ PODOBA! - Niemal wykrzyczałam.
-Niech nawet się nie nastawia, że mogło by coś z tego być. Harry to mój człowiek obaj nie pakujemy się w związki. - Powiedział to z taką pewnością siebie. Zapadła chwilowa cisza po czym chłopak znów zadał pytanie.
- A czym się interesujesz, prócz tego, że chcesz nastawiać ludzi na dobrą drogę?
- Mam swój ukochany motocykl i tęsknię za nim jak cholera!
- Jeździsz na motocyklu?- Jego szczęka prawie opadła,  a minę miał  nie do opisania.
-Taaak? A to coś złego?
-Nie wyobrażam sobie tego! Aaa.... zaraz chyba, że motocyklem nazywasz skuter, tak?
-Nie, motocyklem nazywam Hondę NSR.
- TA! Jaka to pojemność?
-600- Odpowiedziałam na pytanie z dumą.
- Wow! Jestem zaskoczony!
-Ymm..nie w tym nic zaskakującego.
-Rzadko spotykam laski, które potrafią jeździć na takim motocyklu!
-Zazwyczaj jeździ ze mną Karolina, ponieważ Oliwia się boi a Natalia woli raczej piesze wycieczki.
- Macie chłopaków? - Widać było, że bardzo chce wiedzieć.
-Nie, jesteśmy singielkami.
-Wszystkie?
-Tak, ja pół roku temu rozstałam się z facetem, Natalia nigdy nie miała nic na poważnie, Oliwia ciągle trafia na dupków a Karolina tkwiła w związku bez przyszłości,  aż w końcu jej facet uderzył ją od tamtej pory po prostu uważa- I wtedy przypomniała mi się pewna historia dotycząca Karoliny, przez którą mimowolnie wybuchłam śmiechem.
-  Co cie śmieszy?- Spytał zdziwiony chłopak popijający swój sok.
- Bo Karolina na studiach, ma przyjaciela Bena który pochodzi z Londynu i on dał kiedyś numer swojemu koledze, chłopak zaczął pisać do niej, fajnie szła rozmowa do puki nie doszło do spotkania. Okazało się,  że ma 16 lat jest rudy i pryszczaty.- Oboje wybuchliśmy śmiechem..
-Pewnie była zaskoczona, chciał bym zobaczyć jej minę.-Chłopak zrobił minę dość głupią, Karolina na pewno takiej nie miała, ale była wystarczająco śmieszna, do sprowokowania u mnie ataku śmiechu.
-Jak by się dowiedziała, że ci to opowiedziałam, zawisła bym martwa na wskazówce Big Bena !
-Ja powiesił bym cię na nim żywą.- Zrobił minę rozbawionego łobuza.
-Dzięki to zawsze jakieś pocieszenie.-Odpowiedziałam po czym dokończyłam sok.
-A czemu to akurat ty przyszedłeś, tak naprawdę spodziewałam się Harry`ego.
-Harry, nie lubi jak ktoś na niego krzyczy, myślał, że pogorszyć tylko swoją sytuację.
-Przecież cię nie okrzyczałam.
-A skąd on miał o tym wiedzieć?
-A co byś zrobił gdybym już na wejściu pastwiła się na tobie?
-Oddał bym wam, wasze pieniądze i po prostu wyszedł. - Zrobiło mi się miło, bo jednak został, często o nas wypytuje o nasze życie i w ogóle, mam wrażenie, że nie traktują nas jak każde swoje fanki, to mi schlebia. Po za tym zauważyłam, że Niall bez kolegów jest bardziej milszy i towarzyski, kiedy powiem to Karolinie, że tak dobrze nam się gada, umrze z zazdrości.
Nagle do chłopaka zadzwonił telefon co nieco usłyszałam, chodziło o to, że już jest spóźniony na jakąś sesje zdjęciową, gdy rozmowa się zakończyła po tym jak zapewnił osobę po drugiej stronie słuchawki, że za chwilkę będzie oznajmił mi-  Muszę już lecieć, chłopaki są już źli, bo czekają na mnie, a za piętnaście minut mamy mieć sesję okładkową. Pozdrów resztę. Pa !- Krzyknął chłopak już oddalając się w stronę wyjścia.
-Ty też pozdrów resztę, Pa !
Żałowałam, że już poszedł, polubiłam go, nie tak jak Louisa ale jest naprawdę fajny, sprawdził by się jako przyjaciel do poprawiania humoru.
Postanowiłam, że najwyższy czas udać się do dziewczyn i o wszystkim im opowiedzieć.
Jadąc windą na ósme piętro, gdzie znajdował się nasz pokój non stop uśmiechałam się do siebie samej. Uświadomiłam sobie, że w ich towarzystwie wakacje w Londynie na prawdę mogą być najwspanialsze i w tym momencie jestem w stu procentach pewna, że oni nas lubią ponieważ ustawiają kolejne spotkania.
- O kurde! Nie spytałam go jak trafić na tą imprezę na którą nas zaprosili.- i wtedy uświadomiłam sobie, że mam numer Nialla.
-Dominika-Hey, wszystko fajnie ale gdzie będzie ta impreza w sobotę ?
-Niall- Przecież mówiłem, że domówka, czyli u nas o 19 :) ul.The Mall 338
Dominika- Do zobaczenia w takim razie :D
Gdy zdobyłam wszystkie potrzebne informacje, byłam już praktycznie pod drzwiami naszego hotelu, kiedy otworzyłam drzwi i weszłam do środa dziewczyny były już na nogach.
O I K - Gdzie byłaś?
Ja- Na spotkaniu iii mamy już swoją kasę z powrotem!- Pomachałam trzeba banknotami pod nosami dziewczyn.
K- Kto był?
O-Byli wszyscy?
N- Czemu nas nie budziłaś!
JA- Otóż był tylko Niall.- Oznajmiłam i spojrzałam na Karolinę, która była bardzo zaskoczona.- A i od razu mówię, budziłam was, ale żadnej nie chciało się wstać!- Więc sama spędziłam miło czas, z najprzystojniejszym blondynem świata. - Usłyszałam cichy jęk Karoliny, który oznacza, że jest zawiedziona i pluje sobie w brodę, że nie wstała.
K-Ostatnia być może w życiu szansa, aby go spotkać, a ja to przespałam.- koleżanka opadła bezwładnie na fotel aby okazać nam jak bardzo jej jest źle.
JA- Laski najlepsze jest to, że chłopcy zaprosili nas w sobotę do siebie na imprezę! - Karolina wyrwała się z fotela jakby usłyszała, że na jej konto ktoś przypadkiem przelał 8 mln dolarów!
K- Co? Jak to? My? Do nich? Serio?- Mina wampira, tak jak nic to był wampir. Wszystkie zaczęłyśmy skakać i się cieszyć.
O-Boże a w co ja się ubiorę!- Zaczęła szperać w walizce, wysypując wszystkie ciuchy na podłogę.
K- Kochanie pożyczysz mi tej swojej ulubionej sukienki w kwiatki?- Zapytała mnie dziewczyna, a ja obiecałam jej że kiedyś pożyczę jej tą sukienkę.
D- Ok, ale obiecuje zabije kiedy ją zniszczysz!- Zagroziłam.
K-Jesteś cudowna- przytuliła mnie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Trzy dni zleciały nam bardzo szybko, chodziłyśmy po sklepach, raz wybrałyśmy się na basen potem wesołe miasteczko i lody, ciągle rozmawiałyśmy o nadchodzącej sobocie.
W dzień imprezy rano leżałyśmy długo rozmawiając o głupotach aż nagle Karolinie przyszedł Sms.
KarolinA POV:
Podczas rozmowy o tatuażach chłopaków dostałam Sms`a, gdy wzięłam telefon zobaczyłam, że to jakiś obcy angielski numer.
+44664333876-Cześć jestem Mark mam numer od Bena. Odpisałam, choć przypominając sobie ostatnią akcję wolała bym dać sobie spokój.
Karolina-Cześć, a dlaczego piszesz ?
+44664333876-  Chciał bym cię poznać, zaprzyjaźnić się.
Karolina- To miłe, ale dlaczego ze mną? Ben coś ci o mnie wspominał?
+44664333876-  Mówił tylko, że jesteś bardzo ładna miła i takie tam.
Karolina: Takie tam?

Postanowiłam zapytać Bena o co chodzi, ale akurat padł mi laptop, stwierdziłam, ze zrobię to później.
Pisałam z Markiem bo naprawdę wydawał się być sobą, był miły, dało pisać się o wszystkim interesowały go sprawy świata, chciał się dowiedzieć dużo o mnie a mi imponowało to, że ktoś się mną interesuję.


                   

niedziela, 30 sierpnia 2015

2 Nie chcemy waszych pieniędzy.

Karolina POV:
N-O kurwa!
Wszystkie dziewczyny, wytrzeszczyły oczy.
I spoglądając na czterech mężczyzn, zdały sobie sprawę, że Dominika właśnie kazała spierdalać chłopakom z 1D.
Harry-Mmm...oh jak agresywnie...-Powiedział podchodząc bliżej nas.-Horan lubisz takie!
Niall- Ty Louis, Liam co sądzicie? Dobry towar, nie?-Powiedział przeczesując swoje włosy palcami.
Louis- Brałbym je wszystkie na raz! -Powiedział powoli kiwając  głową.
Mówili to tak, jakby nas tam nie było, ewidentnie Dominice puściły nerwy.
Ściskając pięści, wygarnęła.
D-Uważajcie sobie, my nie jesteśmy jakieś ściery,  Okej?
N-Za takie słownictwo w Polsce, można dostać w pysk.
Miny chłopców, nieco zrzedły.
Spojrzeli na siebie, Harry zmarszczył brwi w geście zdziwienia.
Liam-A więc jesteście z Polski?
Louis- Tam nas jeszcze nie było.
Harry- Gdybyśmy wiedzieli, że laski z Polski są takie zadziorne, pewnie już dawno byśmy tam byli.
Chłopak spojrzał i poklepał po ramieniu Niala.
Niall- Noooo! - Mruknął, chowając ręce do kieszeni obcisłych jeansów.
Ja- Dobra laski, nic tu po nas.-Powiedziałam machając ręką w geście porozumiewawczym.
I wszystkie dziewczyny w tym i ja odwróciłyśmy się na pięcie, ruszając w stronę hotelu.
Louis- Ej, czekajcie!
Harry- Panienki nam uciekają.-Powiedział zdziwiony chłopak, rozglądając się po kolegach.
Liam- Przepraszamy, czekajcie!-Wszyscy chłopcy ruszyli za nami.
O- Zatrzymajmy się, proszę! - Szepnęła do nas.
N- Okej, w ramach przeprosin, stawiacie kolejkę! -Wskazała palcem na chłopaków.
Harry- Spoko, a więc chodźmy piwo czeka.
Niall- Harry może pójdziemy do tego baru co zawsze?- Spojrzał pytającym wzrokiem na kolegę.
Harry- Cokolwiek...
D- Tylko nie do tego, co byłyśmy wcześniej.
Louis- A gdzie byłyście wcześniej?- Zapytał chłopak podchodząc bliżej Dominiki.
D- W barze obok stadionu, gdzie było pełno łysych,  napalonych, popijających piwo, obskurnych facetów. -Wzdrygnęła się na samo wspomnienie tamtego miejsca. Nagle wybuchł głośny śmiech.
Niall- Nie wierze..poszły do baru dla kibiców!
O-No to nieźle...możemy już skończyć tą gadke? I chodźmy do tego baru.
Po tym jak chłopcy otworzyli nam drzwi, do pomieszczenia i przepuścili nas w wejściu, usiedliśmy przy stoliku dla ośmiu osób. Liam poszedł zamówić po piwie dla każdego podczas gdy reszta spoglądała na siebie czekając kto pierwszy zacznie jakiś temat.
O-Dzięki Harry za prysznic podczas koncertu..-Dziewczyna słodkim, piskiem głosikiem.
Harry-Yyyy...to wy byłyście na naszym koncercie?-Zapytał chłopak ze zdziwioną miną.
Wszystkie na raz przytaknęłyśmy.
Harry-Nie wierzę, byłyście na koncercie a teraz tak nas traktujecie? Co jest kurwa?
Ja- Traktujemy was tak jak wy traktujecie nas.
D- Po prostu lubimy waszą muzykę, ale nie myślcie, że po tym wszystkim mamy was za jakichś aniołów.
O- Mów za siebie. -Szepnęła w ucho Dominiki.
W tym samym momencie, Liam zawołał Harry'ego,Louisa i Niala, aby pomogli mu z przyniesieniem piwa do stolika.
Chłopcy wstali i ruszyli w stronę baru, wtedy Dominika zakaszlała i z ironią  zwróciła uwagę Horry'emu.
D-Mógłbyś podciągnąć spodnie? Wyglądasz jakbyś chciał pochwalić się, że masz majtki za milion dolarów.
Każdy wybuchł śmiechem gdy Harry poprawiał spodnie, uśmiechając się do Dominiki.
-Pyskata..mmm.-Puścił do niej oczko a gdy oddalili się do Liam,  zaczęła się typowa babska rozmowa.
O- O Boże, o boże dziewczyny to wciąż do mnie nie dociera, my na piwie z chłopakami z 1D.
N-Najzabawniejsze jest to, że zgrywamy takie niedostępne a prawda jest taka, że gdybyśmy miały kutasy, to erekcja rozrywałaby nasze spodnie.
Ja- Tak  jak teraz rozrywa spodnie Niala?- Wszystkie pary oczu dziewczyn skierowały się na krocze chłopaka.
D-Myślisz, że powoduje to któraś z nas?
N- Albo któryś z nich.-Wybuchłyśmy śmiechem, Niall zorientował się, że gapimy się na niego, mając z tego niezły ubaw, a my automatycznie odwróciłyśmy wzrok kierując go na popielniczkę na środku stolika. Gdy chłopcy podeszli do nas spowrotem rozdając piwo, Niall odrazu usiadł przysuwając krzesło bliżej stolika. Chciało mi się śmiać, ponieważ zdałam sobie sprawę jak wielki dyskomfort musi odczuwać.
Nasze spojrzenia w końcu się spotkały, przyłapał mnie na gapieniu się na niego.
Niall-Jakiś problem? -Zmarszczył czoło.
Ja- Nie, po prostu zamyśliłam się.
Aby wyjść z tej sytuacji Spojrzałam na Dominikę, która śmiała się dość histerycznie, po chwili domyślił się, że Louis opowiedział jej jakąś historię związaną z penis Harry'ego.
D- Boże, Harry ty nie masz wstydu! -Wykrzyczała ze śmiechem dziewczyna.
Harry-Jak ty dobrze mnie znasz..-Poprawił swoje włosy w geście typu "Jestem zajebisty"
Liam- Ej Niall, a pamiętasz jeszcze dzisiejszą pobudkę?
Niall zrobił groźną minę.
Niall- Skończ bo ci pierdolnę, a o zemście nie wspomnę.-Wziął łyk ze swojego kufla.
O-A jaka to była pobudka? -Spojrzała pytająco na Liama.
Liam- Obudził się z moimi mokrym po basenie kąpielówkami na twarzy!
N i K- O fu!
Niall- Masz w ryj! -Wskazał palcem na Liama.
D- Liam, nie zapominaj, że ty zostałeś kiedyś obudowy, bo Hattu zdzielił cię swoim penisem po twarzy!
Liam- Skąd wiesz?-Zdziwiony wytrzeszczył oczy.
D- Louis mi powiedział. - Znów wybuchła fala śmiechu.
Harry spojrzał w dół, głaszcząc swoje krocze.
Harry- Zobacz koleś, gadają o tobie.
N- Koleś? PFFF to brzmi jakbyś sobie schlebiał, ja bym go pewnie nawet koleszką nie nazwała.
Harry- A chcesz sprawdzić? Obrażasz go, przez ciebie poszedł spać!!! -Zrobił minę kapryśnego dziecka. Znów każdy śmiał się do łez.
Niall- Za to mój nadrabia zaległości!
Wszystkie cztery na raz krzyknęłyśmy "Widziałyśmy!!!!!"
Każdy chłopak prócz Niala zrobił głośne "UUUUU"
------------------------------
Po piętnastu minutach wszystkie kufle były już opróżnione, a dla chłopców było to o jedno piwo za dużo.
Ja- Dobra laski, zwijamy się!
Wstałam i wsunęłam krzesło pod stół zabierając z niego torebkę.
Louis- Zamówię dla was Taksówkę.- Odezwał się chłopak z lekko zaszklonymi oczami i delikatną wadą wymowy.
Niall- Daj spokój, odprowadzimy panie. -Puścił do mnie zalotne oczko.
Po czym wszyscy za moment byli już gotowi do drogi.
Po wyjściu z baru, szliśmy w miarę szybkim tempem, śmiejąc się dosłownie ze wszystkiego, było naprawdę dobrze.
Ciągle w głowie powtarzałam sobie "Boże, to nie dzieje się na serio" ale byłam z siebie naprawdę dumna i z reszty lasek też, bo umiałyśmy zachować zimną krew, nie musieli od nas uciekać i żadna z nas nie zemdlała na ich widok.
Gdy dotarliśmy pod hotel w którym się zatrzymałyśmy, chłopcy nalegali, abyśmy postali sobie jeszcze chwilę  razem przed hotelem, bo naprawdę dobrze im się z nami gada.
Zrobiło mi się miło, że nas polubieli.
Ja-ok ale jeszcze tylko pięć  minut, jesteśmy zmęczone.
Niestety chłopcy nie zachowywali się przyzwoicie, co nie umknęło uwadze boya hotelowego, który przyszedł , aby zwrócić  nam uwagę,  że jest już dawno po północy.
Wszystkie dziewczyny w tym I ja przeprosiłyśmy pracownika hotelu i zapewniłyśmy, że nasza rozmowa będzie przebiegała ciszej.
I stało się. .
Harry- Dziewczyny nie przepraszajcie osoby , której zjebanym obowiązkiem jest noszenie za ludzi bagaży .
Boy- Stul pysk nie rozmawiam z tobą!
Harry przybrał  groźną postawę, a reszta chłopców zaczęła znów wydawać z siebie to pojebane "uuuuuuu".
Harry- Lepiej przeproś, bo inaczej rozjebie ci ryj!
Chłopak zbliżył  się do boya przepychając Louisa na bok.
O-Harry spokój!
Dziewczyna złapała chłopaka za ramię.
-Jakiś problem?- Odezwał się mężczyzna świecący latarką i wyłaniający się wraz ze swoim kompanem zza bocznej ściany hotelu.
D- Nie chłopcy już sobie idą.- Powiedziała spanikowanym głosem.
Niall- idę się odlać!
-Stój!- Zawrzeszczał ochroniarz.
Niall-Co Nie mogę się wylać?
Ochroniarz- Najpierw każdy wyjaśni co tu się dzieje.
Harry-Gówno się dzieje!-Ochroniarz uderzył z otwartej ręki Harry'ego.
Dziewczyny- Ej nie bij go! -Chłopacy wpadli w szał. Harry wybił okno, a gdy sytuacja została opanowana, kierownik hotelu wręczył nam rachunek za okno i dał 15 minut na zabranie swoich rzeczy. Dziewczyny wpadły w panikę nie mogąc znaleźć kolejnego hotelu w miarę przyzwoitym cenami. Gdy Harry w końcu zaczął czuć się winny, zadzwonił do znajomego który ma hotel. Po czym próbował wcisnąć nam pieniądze za okno.
Ja- Nie chcemy twoich pieniędzy. - Przed naszym odejściem Dominika dała jakąś białą karteczkę Niall'owi
Dwadzieścia minut później byłyśmy już w hotelu kolegi Styles'a.

sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 1 Jak cudownie czuje się człowiek, któremu spełniają się marzenia!

Karolina POV:

-Oliwia, kurwa czego nie rozumiesz w słowach "RUSZ DUPE?"-Krzyknęłam do dziewczyny zbiegającej właśnie po schodach.
-Już idee!
Kiedy już wszystkie byłyśmy gotowe, zgarnęłyśmy swoje bagaże i pośpiesznie ruszyłyśmy w stronę czekającej na podjeździe taksówki.
Szybka odprawa na lotnisku i czas wyruszyć na wymarzone wakacje do Londynu.
Siedząc w samolocie, każda z nas jarała się jutrzejszym koncertem.
D-Chyba im rzucę majtki na scenę!!!-Uśmiechnęłam się na myśl o takiej sytuacji.
N-Tak, a ja rzucę stanikiem!
Ja-Nie rób siary, nie masz cycków, po co im kawałek ścierki na scenie?
O-Będą mieli chociaż czym podłogę wycierać!-Na raz wszystkie wybuchłyśmy śmiechem.
Gdy się opanowałyśmy, podeszła do nas stewardessa z pytaniem czy chcemy coś do picia.
Ja-Dziewczyny co chcecie?
N-Lipton.
O-Ja chce sok porzeczkowy.
D-Woda mineralna.
Ja-Sok pomarańczowy.
Stewardessa podała nam nasze zamówienie, po czym odeszła kołysząc biodrami.
Nie umknęło to uwadze jednego z przystojnych pasażerów, który gestem ręki przywołał ją do siebie.
Kobieta nachyliła się do mężczyzny, ukazując swój dekolt.
Kiedy zachichotała i kiwnęła energicznie głową prawdopodobnie się na coś zgadzając, stwierdziłyśmy, że nie będziemy na to więcej patrzeć.
Po dwugodzinnym locie do Londynu, usłyszałyśmy głos pilota proszący o zapięcie pasów, ponieważ zaraz będziemy lądować.
***
D-No dziewczyny, jesteśmy w LONDYNIE!-Krzyknęła energicznie Dominika w naszym pokoju hotelowym. Ponieważ było już po 23:00 ustawiłyśmy sobie kolejkę do łazienki. W tym czasie kiedy jedna z nas brała prysznic, reszta się rozpakowywała.
O-Boże dziewczyny! To już jutro, nie mogę w to uwierzyć! Zobaczymy ich!!!
Ja-Nareszcie zobaczę Horana! Boże, to takie cudowne uczucie! 
Wszystkie trzy przytuliłyśmy się do siebie. Z wielkimi uśmiechami przyklejonymi do twarzy.
Kiedy już wszystkie załatwiłyśmy swoje sprawy higieny, położyłyśmy się do łóżek. Ustalając w co się jutro ubieramy. Wydaje mi się, że usnęłam jako ostatnia, ciągle wyobrażałam sobie scenkę gdzie Niall zaprasza mnie na scenę i wszyscy śpiewają dla mnie "Little things". 
You’ll never love yourself
Half as much as I love you
You’ll never treat yourself right darlin’
But I want you to
If I let you know
I’m here for you
Maybe you’ll love yourself like I love you
Ooh
Zasnęłam nucąc sobie w myślach zwrotkę, którą śpiewa Niall.
***
Rano obudził mnie pisk mojej siostry. 
N-Dziewczyny! Wstawać! Zaspałyśmy! Jest 12! 
O-CO? 
D-Już?!
Ja-Ale jak?
N-No po prostu ruszać  dupy i się szykować, musimy tam być o 15 żeby zająć przyzwoite miejsca! 
Zaczęłyśmy się szykować, robić sobie włosy, makijaż, odpuszczając sobie paznokcie, bo naprawdę czas nas poganiał,  Stanęłyśmy wszystkie cztery po dwugodzinnym szykowaniu się przy dużym lustrze w drzwiach szafy. 
O- No i jak zwykle jesteśmy najpiękniejsze- dziewczyna uśmiechnęła się i okręciła się raz w okół własnej osi.
D-Dobra najpiękniejsza, zaraz będziesz stała przy kiblach na koncercie. 
O-A ty razem ze mną. 
Po tych słowach zamknęłyśmy drzwi i wyszłyśmy z hotelu wsiadając do czekającej już taksówki. 
Ja-Okej. Wszystko mamy? Bilety są?
N-Ja mam.
Ja-Macie jakiś hajs, prócz tego który ja mam na taxi? Wiecie, żeby później gdzieś iść?
O-Tak ja coś mam. 
Ja-Okej, no to w drogę! 
Gdy powiedziałam już taksówkarzowi gdzie ma się zatrzymać i zapłaciłam mu za kurs, przed nami ukazał się  tłum ludzi. 
Postanowiłyśmy złapać się za ręce i utorować sobie drogę. 
Ludzi było multum.
O-Ciężko będzie dopchać się do stadionu. 
D-No co ty nie powiesz. 
Ja-To jakieś 100 metrów! 
-ZRÓBCIE PRZEJŚCIE! NA PRZODZIE JEST NIEPRZYTOMNA DZIEWCZYNA!- Wrzeszczał jakiś ratownik. 
Kiedy tłum zaczął  robić przejście dla noszy, my szybko udałyśmy się za lekarzem i w ten sposób udało nam się dostać prawie do bramek gdzie ochrona wpuszcza na stadion. Czekając godzinę, udało nam się wejść niemal tak szybko jak bramki zostały otwarte. Szybko rzuciłyśmy się biegiem w stronę sceny nadal trzymając się za ręce.  
O-Zgubiłam kolczyka! 
N-Pierdol to! 
Biegłyśmy dalej. 
D-Panie daj zdrowie tej nieprzytomnej dziewczynie, dzięki której jesteśmy przy samej scenie!-Pisnęła. 
***
Dwie godziny później stadion był już pełny, byłyśmy niesamowicie podniecone samym faktem, że jesteśmy pod sceną i mamy szansę ich zobaczyć z bliska. 
Kiedy zobaczyłyśmy Louisa, który na chwilę wyjrzał na scenę, Dominika niemal wypluła własnych płuc. I wtedy dotarło do mnie gdzie jestem i kogo za chwilę zobaczę. 
Kiedy z głośników wydostały się pierwsze dźwięki do piosnki "Steal me girl" 
Cały stadion oszalał. Moje bębenki dosłownie wybuchły od hałasu jaki wydały z siebie szczęśliwe i podniecone fanki. Cała czwórka pojawiła się na scenie jednocześnie.
O-O BOŻE TO LIAM! LIAM I LOVE YOU! 
D-LOUIS!!!!!!!
N-HARRY!
JA-BOŻE, O KURWA WIDZĘ GO! NIALL!!!!!!! 
Chłopaki zaczęli się wygłupiać. Było cudownie, nigdy się tak nie śmiałam jak wtedy. Harry oblał Oliwię wodą, przez co dziewczyna nie patrząc, że jej kochana fryzura się zepsuła, zaczęła piszczeć.
O- BOŻE, ON MNIE OBLAŁ!- I wtedy Harry zaczął się śmiać. 
Kiedy usłyszałam pierwsze dźwięki gitary Niala do piosenki "Little Things" zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie,że śpiewają to tylko dla mnie. 
Niesamowicie rozbawił mnie irlandzki taniec Niala ponieważ,niestety w trakcie jego wykonywania Louis potknął się o niego i oboje wywalili się. Mieli naprawdę dobre humory dzięki czemu ich entuzjazm  przelewał się na nas.
Zaczęło się "What Makes You Beautiful" zaczęłyśmy śpiewać zdzierając przy tym nieco nasze gardła, skakałyśmy i wołałyśmy imiona naszych idoli,w pewnym momencie cała fantastyczna czwórka ustawiła się przy sobie,gdy Harry odśpiewywał swoją solówkę,Liam niespodziewanie ściągnął mu spodnie powodując euforie wśród tłumu.
N-Brawo Liam!!
O- Jezu oni zdjęli jego spodnie! 
Niall i Louis zaczęli swój śmieszny dialog dotyczący fanek i tego jak bardzo je kochają a po chwili śpiewali "Story of my life" 
***
Jak dla mnie czas zleciał zbyt szybko, choć koncert trwał 2 godziny nie byłyśmy jeszcze znudzone, chciałyśmy więcej, chciałyśmy jeszcze choć trochę na nich popatrzeć. Płakałyśmy po wyjściu ze stadionu, nie mogąc opanować emocji. Postanowiłyśmy pójść do baru napić się piwa i porozmawiać o tym jak cudowne uczucie czuje człowiek, któremu spełniają się marzenia. 
Wchodząc do baru poczułyśmy wzrok kilku mężczyzn na naszych ciałach, co nas zniechęciło.
Potem było tylko gorzej, zaczęli zapraszać nas, oferowali kolejki, wkurwione wyszłyśmy z baru.
N-Kurwa jaka hołota! - Wypowiedziała to zdanie z okropnym rozdrażnieniem w głosie.
D-Chodźcie na spacer, odechciało mi się pić.
Ja-Po prostu przejdźmy się pieszo do hotelu.
O I D- Tak to dobry pomysł.
Gdy ruszyłyśmy chodnikami Londynu w kierunku ulicy na której się zatrzymałyśmy, usłyszałyśmy za naszymi plecami krzyki, gwizdanie i hałas kopanej puszki.
-EJ LASKI, CZEKAJCIE ! ZOBACZ JAKIE GĄSKI NI! 
-HAZZ BO JE WYSTRASZYSZ!
Gdy zorientowałyśmy się, że to do nas Dominice puściły nerwy.
D-SPIERDALAJ ,ALBO....EEEEEEE.E....EEE...EEEE
N-O Kurwa!
~*~
Jeżeli spodobał ci się rozdział, zostaw komentarz :) :) D.O.N.K :)


Prolog

Powaga? Gdzie tam, tu liczy się tylko zabawa.
Ciągłe wygłupy, koncerty i dziewczyny.
Jednak jedno przypadkowe spotkanie może to zmienić.
Ale czy na lepsze?
Czy wszyscy wykorzystają swoją szansę?
Czy może odpuszczą?
Problemy, kłótnie i komplikacje.
Szczęście.
Cztery dziewczyny- Jeden cel, spełnianie marzeń.
Londyn- Pierwszy stabilny krok w stronę ich spełnienia.
Wypad do baru, przypadkowe spotkanie, problemy.
Czy to właśnie tak powinny wyglądać idealne wakacje?
Summer love.

~*~
D.O.N.K :D 
Podoba się? :)