poniedziałek, 31 sierpnia 2015

3: Jeździsz na motocyklu ?

Dominika POV:
Gdy byłyśmy już w hotelu, zamówiłyśmy butelkę wódki na rozluźnienie się ponieważ nerwy dosłownie rozwalały nas od środka.
K- Dominika, co ty dałaś Niall'owi?
Ja-Dałam mu swój numer.-Przyjaciółka spojrzała na mnie z rozbawionym spojrzeniem.
K- I co myślisz, że będziecie pisać?-Zaśmiała się dziewczyna.
Ja-Nie, myślę, że chłopaki są nam winni hajs, dlatego dałam mu ten numer.
K- Ale to Harry zbił szybę.- Dodała.
Ja- Ale to Niall był najbliżej, ty w tym czasie rozmawiałaś z Harrym o tym, że nie chcemy od nich tej kasy, a to kurwa nie my rozjebałyśmy tą głupią szybę, a musiałyśmy za nią zapłacić, bo to my byłyśmy gośćmi hotelu.- Dodałam nieco zła na całą tą zaistniałą sytuacje.
O- Napijmy się i nie rozmawiajmy już o tej sytuacji.- Oliwia zaczęła rozlewać wódkę do czterech kieliszków stojących na ławie.
N- Ok, ale jeszcze tylko małe pytanko do Dominiki. Czy uważasz, że oni naprawdę nie zostawią tak tego i oddadzą te pieniądze?- Spojrzała na mnie przyjaciółka, oczekując odpowiedzi.
Ja- Tak Niall powiedział, że jutro się z nami skontaktują i któryś z nich po prostu spotka się z nami i odda co do grosza.
O- Ranyyy, czyli jeszcze zobaczę któregoś z nich! Uśmiechnęła się,  po czym każda wypiła nalaną wcześniej wódkę.
K-Tak jeszcze będziesz miała okazję pojarać się którymś z tych dupków!- Karolina była naprawdę poirytowana całą sytuacją,  zawsze to ona czuje się za wszystko najbardziej odpowiedzialna.
Ja- Uważam,  że nie są tacy źli, po prostu chcieli być fajni, a wiecie, że  chłopcy  czasem nie mają  żadnego pomysłu aby przypodobać się dziewczyną i zaczynają swoje żenujące  popisy i czasem właśnie  tak to się kończy.
N- Nie zapominajmy,  że  był też alkohol.
Nalałyśmy sobie następną kolejkę,  a potem znów i znów, aż w końcu butelka była pusta, a my prawie nieprzytomne.
O- Ej laski idę spać bo chyba mam wrażenie, że jestem pijana.- Wstając zawadziła o krzesło,  ale bezpiecznie wylądowała na łóżku.
K-Dominika,słuchaj ja muszę ci coś powiedzieć! - Dziewczyna złapała mnie za dłoń,  gdy ja usiłowałam wstać i udać się jakoś do swojego łóżka, z powrotem opadłam na siedzenie, mrużąc swoje pijane oczy,aby lepiej widzieć Karolinę.
Ja- Co ty chcesz?
K- Horan to ciachooooo...- wypaliła pozwalając swojej głowie bezwładnie opaść na stół.
Ja- Nie moja droga Louis to ciacho.
N- O nie laski największym ciachem jest Harry!- Wtrąciła Natalia, po czym jakimś cudem trafiłyśmy do łóżek.
--------------------------------------------------------------------------
Następnego dnia obudził mnie mój dzwoniący telefon, odbierając go nawet nie spojrzałam kto usiłuje się do mnie dobić, żałowałam tylko, że przed zaśnięciem nie wyłączyłam go, aby teraz móc spokojnie spać.
Ja- Ha..halo?!
-Cześć tu Niall, dzwonię w sprawie okna.- Odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki.
-Cześć,  świetną  porę sobię wybrałeś, jak nic jest dopiero szósta rano!
- Ee..jest jedenasta !
- Ta!- Odruchowo zerknęłam na zegarek wiszący na ścianie- więc dzwonisz w sprawie spotkania?
-Tak spotkajmy się w restauracji w waszym hotelu .
-Dobrze, za ile?- Zapytałam wstając z łóżka i ziewając.
-Za dwadzieścia minut.
- Okej w takim razie,  widzimy się potem.
- Narazie.
-Pa.
Odłożyłam telefon z powrotem na stolik obok łóżka, zaczynając budzić dziewczyny.
Ja- Ej! Wstawać! Za dwadzieścia minut mamy być na dole i spotkać się z Horanem!
N- Daj spać, proooooszę...- wymamrotała, odwracając się tylko na drugi bok.
O-Nie wstajeeę. .
Ja: Karolina idziesz ze mną?- Byłam pewna, że wstanie, przecież przyjdzie facet, którym się interesuje.
K- Idź sama ja nie jestem w stanie..
Ja- A to kurwa śpijcie! - zdenerwowana poszłam do łazienki, wzięłam bardzo szybki prysznic, zajął mi dosłownie pięć minut, umyłam zęby, wysuszyłam włosy,  nałożyłam  delikatny makijaż. Wychodząc z łazienki owinięta ręcznikiem, spojrzałam na dziewczyny, które nadal spały,   wyjęłam z walizki zółty top odkrywający pępek, i czarne jeansy z wysokim stanem. Gdy zaakceptowałam swój wygląd w lustrze, założyłam swoje czarne vansy, zabrałam telefon ze stolika  i wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Idąc korytarzem,  zerknęłam , która jest godzina,  była 11:35. Lekko spóźniona weszłam do restauracji rozglądając się za Niall'em, który czekał przy stoliku obok okna ubrany, w czarne jeansy, białą koszulkę z krótkim  rękawem oraz białe conversy. Podeszłam bliżej witając się.
- Hej!  Sorry za spóźnienie. - Usiadłam na przeciwko chłopaka, lekko się uśmiechając.
Niall- Spoko, to już leży w waszej naturze.- Zakpił.
- Dobra, dobra..
- A więc złożyliśmy się na to głupie okno, a to są wasze pieniądze. - Chłopak zanurzył rękę w swojej kieszeni i podał mi jakieś 300 funtów.
- W takim razie sprawa załatwiona.- Uśmiechnęłam się do chłopaka.
-A gdzie reszta dziewczyn? - Zapytał ciekawy
-Śpią,  wczoraj już w hotelu troszeczkę zabalowałyśmy. - W tym samym momencie, w którym odpowiedziałam,  obok nas zjawił się kelner.
-Dzień dobry, czy coś państwu podać? - Zapytał grzecznie chłopak.
-Poproszę sok ze świeżo wyciskanej pomarańczy. - Kelner przyjął moje zamówienie,  po czym zapytał Niall'a.
-A dla pana?
-Poproszę to samo. - Mężczyzna zanotował to sobie w swoim notesiku,  po czym odszedł.
- Louis kazał mi zapytać się,  czy bardzo się na nas jeszcze gniewacie? Stwierdziliśmy,  że jeśli tak to zapraszamy na imprezę w ramach przeprosin, a jeśli nie to po prostu was zapraszamy na domówkę. - Byłam tak zdziwiona propozycją chłopaków,  że dosłownie mnie zatkało.
- Eee.. no może wczoraj nie wypadło to najlepiej, ale myślę,  że dziewczyny się ucieszą spotkaniem z wami i imprezą.-Postanowiłam, że wyciągnę na stół mój telefon, i napiszę laską, że mamy zaproszenie na domówkę. I nagle rozbolał mnie brzuch, postanowiłam to sprawdzić,  bo nie długo powinnam dostać okresu.
-Przepraszam na chwilę, muszę iść do toalety.- Wstałam poprawiając sobie spodnie, ruszyłam w stronę łazienki, czując wzrok Niall'a na swoim tyłku.
Gdy sprawdziłam, że jednak wszystko jest okej i nie dostałam okresu, wyszłam  i udałam się z powrotem do stolika, na którym już czekał mój sok.
- Już jestem- Usiadłam i chwyciłam swój telefon, który podczas mojej nieobecności pozostał przy stoliku, chcąc sprawdzić która godzina odblokowałam go przesunięciem palca, nie mam żadnych blokad itp ponieważ wiecznie zapominam hasła, i wtedy zorientowałam się, że mój telefon był ruszany, "KTOŚ " nie wyszedł spowrotem do ekranu startowego. Postanowiłam nie drążyć tematu.
- A więc jesteście z Polski?- Zapytał chłopak,  pomimo, że zna już odpowiedź.
-Tak, dokładnie stamtąd.- Wzięłam łyk soku z mojej szklanki.
- I co robicie na codzień?
-Studiujemy, na przykład ja, resocjalizację, Karolina i Oliwia pedagogikę a Natalia skończyła szkołę mundurową, chce zostać policjantką i trenuje boks.
- Uu spodobała się Harry'emu, muszę go ostrzec, że może dostać jak się tylko spojrzy.
-HARRY TEŻ JEJ SIĘ PODOBA! - Niemal wykrzyczałam.
-Niech nawet się nie nastawia, że mogło by coś z tego być. Harry to mój człowiek obaj nie pakujemy się w związki. - Powiedział to z taką pewnością siebie. Zapadła chwilowa cisza po czym chłopak znów zadał pytanie.
- A czym się interesujesz, prócz tego, że chcesz nastawiać ludzi na dobrą drogę?
- Mam swój ukochany motocykl i tęsknię za nim jak cholera!
- Jeździsz na motocyklu?- Jego szczęka prawie opadła,  a minę miał  nie do opisania.
-Taaak? A to coś złego?
-Nie wyobrażam sobie tego! Aaa.... zaraz chyba, że motocyklem nazywasz skuter, tak?
-Nie, motocyklem nazywam Hondę NSR.
- TA! Jaka to pojemność?
-600- Odpowiedziałam na pytanie z dumą.
- Wow! Jestem zaskoczony!
-Ymm..nie w tym nic zaskakującego.
-Rzadko spotykam laski, które potrafią jeździć na takim motocyklu!
-Zazwyczaj jeździ ze mną Karolina, ponieważ Oliwia się boi a Natalia woli raczej piesze wycieczki.
- Macie chłopaków? - Widać było, że bardzo chce wiedzieć.
-Nie, jesteśmy singielkami.
-Wszystkie?
-Tak, ja pół roku temu rozstałam się z facetem, Natalia nigdy nie miała nic na poważnie, Oliwia ciągle trafia na dupków a Karolina tkwiła w związku bez przyszłości,  aż w końcu jej facet uderzył ją od tamtej pory po prostu uważa- I wtedy przypomniała mi się pewna historia dotycząca Karoliny, przez którą mimowolnie wybuchłam śmiechem.
-  Co cie śmieszy?- Spytał zdziwiony chłopak popijający swój sok.
- Bo Karolina na studiach, ma przyjaciela Bena który pochodzi z Londynu i on dał kiedyś numer swojemu koledze, chłopak zaczął pisać do niej, fajnie szła rozmowa do puki nie doszło do spotkania. Okazało się,  że ma 16 lat jest rudy i pryszczaty.- Oboje wybuchliśmy śmiechem..
-Pewnie była zaskoczona, chciał bym zobaczyć jej minę.-Chłopak zrobił minę dość głupią, Karolina na pewno takiej nie miała, ale była wystarczająco śmieszna, do sprowokowania u mnie ataku śmiechu.
-Jak by się dowiedziała, że ci to opowiedziałam, zawisła bym martwa na wskazówce Big Bena !
-Ja powiesił bym cię na nim żywą.- Zrobił minę rozbawionego łobuza.
-Dzięki to zawsze jakieś pocieszenie.-Odpowiedziałam po czym dokończyłam sok.
-A czemu to akurat ty przyszedłeś, tak naprawdę spodziewałam się Harry`ego.
-Harry, nie lubi jak ktoś na niego krzyczy, myślał, że pogorszyć tylko swoją sytuację.
-Przecież cię nie okrzyczałam.
-A skąd on miał o tym wiedzieć?
-A co byś zrobił gdybym już na wejściu pastwiła się na tobie?
-Oddał bym wam, wasze pieniądze i po prostu wyszedł. - Zrobiło mi się miło, bo jednak został, często o nas wypytuje o nasze życie i w ogóle, mam wrażenie, że nie traktują nas jak każde swoje fanki, to mi schlebia. Po za tym zauważyłam, że Niall bez kolegów jest bardziej milszy i towarzyski, kiedy powiem to Karolinie, że tak dobrze nam się gada, umrze z zazdrości.
Nagle do chłopaka zadzwonił telefon co nieco usłyszałam, chodziło o to, że już jest spóźniony na jakąś sesje zdjęciową, gdy rozmowa się zakończyła po tym jak zapewnił osobę po drugiej stronie słuchawki, że za chwilkę będzie oznajmił mi-  Muszę już lecieć, chłopaki są już źli, bo czekają na mnie, a za piętnaście minut mamy mieć sesję okładkową. Pozdrów resztę. Pa !- Krzyknął chłopak już oddalając się w stronę wyjścia.
-Ty też pozdrów resztę, Pa !
Żałowałam, że już poszedł, polubiłam go, nie tak jak Louisa ale jest naprawdę fajny, sprawdził by się jako przyjaciel do poprawiania humoru.
Postanowiłam, że najwyższy czas udać się do dziewczyn i o wszystkim im opowiedzieć.
Jadąc windą na ósme piętro, gdzie znajdował się nasz pokój non stop uśmiechałam się do siebie samej. Uświadomiłam sobie, że w ich towarzystwie wakacje w Londynie na prawdę mogą być najwspanialsze i w tym momencie jestem w stu procentach pewna, że oni nas lubią ponieważ ustawiają kolejne spotkania.
- O kurde! Nie spytałam go jak trafić na tą imprezę na którą nas zaprosili.- i wtedy uświadomiłam sobie, że mam numer Nialla.
-Dominika-Hey, wszystko fajnie ale gdzie będzie ta impreza w sobotę ?
-Niall- Przecież mówiłem, że domówka, czyli u nas o 19 :) ul.The Mall 338
Dominika- Do zobaczenia w takim razie :D
Gdy zdobyłam wszystkie potrzebne informacje, byłam już praktycznie pod drzwiami naszego hotelu, kiedy otworzyłam drzwi i weszłam do środa dziewczyny były już na nogach.
O I K - Gdzie byłaś?
Ja- Na spotkaniu iii mamy już swoją kasę z powrotem!- Pomachałam trzeba banknotami pod nosami dziewczyn.
K- Kto był?
O-Byli wszyscy?
N- Czemu nas nie budziłaś!
JA- Otóż był tylko Niall.- Oznajmiłam i spojrzałam na Karolinę, która była bardzo zaskoczona.- A i od razu mówię, budziłam was, ale żadnej nie chciało się wstać!- Więc sama spędziłam miło czas, z najprzystojniejszym blondynem świata. - Usłyszałam cichy jęk Karoliny, który oznacza, że jest zawiedziona i pluje sobie w brodę, że nie wstała.
K-Ostatnia być może w życiu szansa, aby go spotkać, a ja to przespałam.- koleżanka opadła bezwładnie na fotel aby okazać nam jak bardzo jej jest źle.
JA- Laski najlepsze jest to, że chłopcy zaprosili nas w sobotę do siebie na imprezę! - Karolina wyrwała się z fotela jakby usłyszała, że na jej konto ktoś przypadkiem przelał 8 mln dolarów!
K- Co? Jak to? My? Do nich? Serio?- Mina wampira, tak jak nic to był wampir. Wszystkie zaczęłyśmy skakać i się cieszyć.
O-Boże a w co ja się ubiorę!- Zaczęła szperać w walizce, wysypując wszystkie ciuchy na podłogę.
K- Kochanie pożyczysz mi tej swojej ulubionej sukienki w kwiatki?- Zapytała mnie dziewczyna, a ja obiecałam jej że kiedyś pożyczę jej tą sukienkę.
D- Ok, ale obiecuje zabije kiedy ją zniszczysz!- Zagroziłam.
K-Jesteś cudowna- przytuliła mnie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Trzy dni zleciały nam bardzo szybko, chodziłyśmy po sklepach, raz wybrałyśmy się na basen potem wesołe miasteczko i lody, ciągle rozmawiałyśmy o nadchodzącej sobocie.
W dzień imprezy rano leżałyśmy długo rozmawiając o głupotach aż nagle Karolinie przyszedł Sms.
KarolinA POV:
Podczas rozmowy o tatuażach chłopaków dostałam Sms`a, gdy wzięłam telefon zobaczyłam, że to jakiś obcy angielski numer.
+44664333876-Cześć jestem Mark mam numer od Bena. Odpisałam, choć przypominając sobie ostatnią akcję wolała bym dać sobie spokój.
Karolina-Cześć, a dlaczego piszesz ?
+44664333876-  Chciał bym cię poznać, zaprzyjaźnić się.
Karolina- To miłe, ale dlaczego ze mną? Ben coś ci o mnie wspominał?
+44664333876-  Mówił tylko, że jesteś bardzo ładna miła i takie tam.
Karolina: Takie tam?

Postanowiłam zapytać Bena o co chodzi, ale akurat padł mi laptop, stwierdziłam, ze zrobię to później.
Pisałam z Markiem bo naprawdę wydawał się być sobą, był miły, dało pisać się o wszystkim interesowały go sprawy świata, chciał się dowiedzieć dużo o mnie a mi imponowało to, że ktoś się mną interesuję.


                   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz