wtorek, 1 marca 2016

33:Patrzę na stadion i przypominam sobie ten dzień, gdy wszystko się zmieniło.

Niall POV:

- Niall!- Usłyszałem głos Dominiki, dobiegający z dołu.
JA- Co?- Krzyknąłem ze swojego pokoju.
D- Jeżeli za minutę nie pojawisz się na dole, pójdę sama na te pieprzone zakupy!- Krzyczała.
JA- No i o to chodzi.- Szepnąłem sam do siebie, odwracając się na lewy bok.
D- Niall liczę do trzech i jak nie zejdziesz na dół powiem wszystkim co wczoraj zrobiłeś.- Zaszantażowała mnie.
JA- A co zrobiłem? - Zapytałem i usłyszałem uderzenie w ścianę, co oznacza, że przez naszą rozmowę obudziliśmy Louisa.
D- Pranie.- Oznajmiła a ja zerwałem się z łóżka.
JA- Ani słowa więcej, już się ubieram. - Zacząłem biegać po pokoju w poszukiwaniu spodni uświadamiając sobie, że wczoraj wyprałem białą ukochaną bluzę Oliwii z moimi jeansami.
Ale skąd ja niby miałem wiedzieć, że jeansy puszczają kolor??
D- Za minutkę przy samochodzie.- Powiedziała a ja wiedziałem, że się śmiała.
Louis- Zamknąć się tam kurwa!- Odezwał się nagle, wychodząc na korytarz a ja od razu do niego podbiegłem.
JA- Louis błagam bądź zazdrosny o to, że idę z nią na te zakupy i jej na to nie pozwól. Błagam stary.- Złożyłem ręce jak do modlitwy, zatrzymując go aby nie wszedł z powrotem do swojego pokoju.
Louis- Czemu nie chcesz z nią iść?- Uniósł brew a ja wiedziałem, że będę musiał go przekonywać.
JA- Człowieku zakupy z kobietą? Przecież to horror.- Szeptałem błagalnym głosem.
Louis- No dobra, a co będę za to miał?- Splótł swoje dłonie i oparł się o futrynę drzwi do sypialni.
JA- Kurwa, zapłacę ci za to 1000 funtów.- Przekonywałem go.- Tylko błagam zgódź się.
Louis- Dominika chodź na chwilę.- Krzyknął tak aby usłyszała go z dołu. - A ty idź do swojej sypialni bo się kapnie, że knujemy.- Szepnął do mnie a ja od razu pobiegłem do sypialni.
D- Czego chcesz, tylko szybko bo nie mam czasu.- Wdrapywała się po schodach, a ja specjalnie zostawiłem uchylone drzwi, aby lepiej słyszeć.
Louis- Czy ty masz zamiar iść na zakupy z Horanem?- Zapytał ją podejrzliwie.
D- Taaak i zrobię to..- Odpowiedziała mu stanowczo.
Louis- Czyli masz chłopaka, mówisz, że go kochasz, ale wolisz towarzystwo innego?- Przybrał nieco groźniejszy ton.
D- Słuchaj, no oczywiście, że chce iść tam z tobą, jeśli o to ci chodzi.- Oświadczyła nagle a ja aż podskoczyłem z radości.
Louis- Ale, że na zakupy? Ja mam iść z tobą na zakupy?- Zapytał nagle się jąkając.
D- No tak, skoro jesteś zazdrosny o Nialla. - Mówiła łagodnie i już wiedziałem, że nas zdemaskowała.
Louis- Horan wyłaź z tego pokoju i śmigaj na te zakupy, nie zapominaj, że obiecałeś to Dominice!- Krzyknął i usłyszałem jak zatrzaskuje za sobą drzwi do swojej sypialni.
   Szybko, następne koło ratunkowe!! Kaszel! Tak kaszel jest idealny!
Zacząłem kasłać.
JA- Dominika jestem chory, więc muszę się położyć!- Krzyknąłem gdy już stała we framudze drzwi.
D- Och nie wyglądasz..- Kiwała głową.
JA- To wszystko przez pogodę, raz pada raz świeci słońce, a przecież muszę być zdrowy.- Udawałem i powoli kładłem się do łóżka.
D- Jesteś oszustem Horan.
JA- No weź, nie rań mnie.. Harry lubi zakupy.- Ziewnąłem.
K- Dominika i jedziesz w końcu na te zakupy? Potrzebuje podwózki do centrum, bo właśnie przyszedł mi przelew.
D- Idziesz z nami na zakupy potem?- Zapytała pełna entuzjazmu.
K- Nie, ale myślę, że możemy zjeść obiad potem razem gdzieś na mieście.
JA- Dominika to poczekajcie pięć minut. Tylko znajdę jakieś jeansy i umyję zęby. - Zerwałem się jak poparzony.
D- Dzięki mała!- Odwróciła się do koleżanki i krzyknęła ponieważ tamta się już oddaliła.
K- Nie wiem za co, ale spoko.- Usłyszeliśmy głos dobiegający z jej sypialni i oboje z Dominiką wymieniliśmy się uśmiechami.
                                                                                *****

K- Dzięki za podwózkę, widzimy się o 14.- Oznajmiła i zamknęła drzwi.
JA- Kiedyś się zabije.- Pokręciłem głową.
D- Jak to?- Zapytała mnie unosząc brwi.
JA- W ogóle nie mogłem skupić się na drodze.

W końcu po kolejnych piętnastu minutach dojechaliśmy pod najlepszą galerię Londynu i kolejne piętnaście minut szukaliśmy miejsca na parkingu podziemnym. Kiedy już weszliśmy na galerię stwierdziłem, że powinniśmy się rozdzielić.
JA- Moim zdaniem powinniśmy kupić sobie coś nawzajem i ukryć, żeby była niespodzianka, więc po prostu spotkajmy się za godzinę w Costa Coffee.
D- No okej.- Wzruszyła ramionami, ale potem pomożesz mi znaleźć jakąś sukienkę na Imprezę?
JA- To zależy od tego czy będzie ich więcej.- Powiedziałem i spojrzałem za Dominikę by zobaczyć trzy biegnące do mnie dziewczyny.
D- Kogo?- Odwróciła się i zauważyła fanki.- Okej to ja spadam..Powodzenia!- Pomachała mi.
- O Boże to Niall- Podniecały się.
JA- Cześć dziewczyny.- Uśmiechnąłem się i przytuliłem każdą z osobna.
- Jesteśmy fankami One Direction, możemy zrobić sobie z tobą zdjęcie?- Przekrzykiwały się.
JA- Pewnie, chodźcie.- Objąłem je i za chwilę oślepiła mnie lampa błyskowa.
Uwolniłem się po pięciu minutach  i zakładając kaptur od bluzy ruszyłem w stronę sklepu z ubraniami. Nie miałem zielonego pojęcia co jej kupić i wstąpiłem do Zary, już na wstępie zdjąłem kaptur gdy zobaczyłem, że w sklepie są osoby nie wyglądające na fanki.
JA- Dzień dobry.- Przywitałem się z ekspedientką.- Poszukuję czegoś na prezent urodzinowy dla koleżanki.
- Zaraz Panu pomogę czegoś poszukać.- Uśmiechnęła się.-Tylko proszę powiedzieć jakie rozmiary nosi przyjaciółka.
JA-Właśnie mnie pani zabiła.- Uśmiechnąłem się do niej i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- W takim razie może być problem.- Stwierdziła.- Raczej lepiej by było gdyby Pan wcześniej się doinformował.- Stwierdziła życzliwie a ja z uśmiechem opuściłem sklep.
Czyli ciuch odpada.. Kolejnym celem okazał się sklep z kosmetykami, ale już na wstępie stwierdziłem, że facet nie jest do wybierania kosmetyków bo nawet nie wiem czego ona używa..
Podszedłem tylko do półek z perfumami i zacząłem sprawdzać zapachy.
A co jeśli jej się nie spodobają?- Od razu po tej myśli odstawiłem perfumy na miejsce i żegnając się ze sprzedawczynią opuściłem sklep, plując sobie w brodę, że pokusiło mnie tu jechać tylko dlatego, że ONA miała ważną sprawę w centrum i potrzebowała podwózki.
W końcu moje poszukiwania przemieniły się w pałętanie się po galerii i spoglądałem tylko na zegarek ile jeszcze czasu do spotkania się z Dominiką w kawiarni.
Idąc koło sklepu z biżuterią zawiesiłem oko na wystawę po czym do głowy wpadł mi pewien pomysł. Wszedłem tam i zacząłem rozglądać się po gablotkach z biżuterią.
Dominika wspominała kiedyś, że ma bardzo dużo świecidełek i w większości nie chodzi więc wiedziałem, że nie trafił bym z prezentem, ale wtedy zauważyłem srebrny łańcuszek a obok niego zawieszkę. Było to serduszko, na którym był napis " Zajęte ".. Co za kicz... Już chciałem wyjść kiedy podeszła kobieta ubrana w białą koszulę i czarną spódniczkę z plakietką "Ekspedientka"
- Szuka Pan czegoś konkretnego?- Zapytała sztucznie się uśmiechając.
JA- Nie..- Odpowiedziałem unosząc tylko kącik ust.- To znaczy, czy można było by kupić takie serduszko ale z innym napisem? Chciałbym sam coś zaproponować.- Dotarło do mnie, że dam Karolinie ten wisiorek kiedy wszystko między nami stanie się jasne.. A w końcu się stanie.
- Tak jest taka możliwość, zapraszam do lady złoży pan zamówienie.- Wskazała ręką sklepowy blat i ruszyliśmy z tamtą stronę.
- Proszę podać co ma być napisane.
JA- Summer Love.- Powiedziałem i poczułem ukłucie w okolicach klatki piersiowej.

                                                                   *****
W tym momencie już zacząłem się niecierpliwić, jestem w tej kawiarni od ponad pół godziny a Dominiki jak nie było tak nie ma.
Już chciałem napisać jej SMS'a kiedy zauważyłem, że śmiga sobie w jakichś wyższych niż wcześniej butach, stwierdziłem, że coś ją gryzie. Widać to było po jej minie i pomimo dwóch wielkich toreb, które miała w ręku uśmiech się nie pojawia.
D- Cześć Niall, nie wiedziałam co ci kupić i tak nie kupiłam ci nic.
JA- Cześć Dominika miło mi cię znów zobaczyć i powitać w klubie.- Oznajmiłem i dopiero wtedy zobaczyłem, że się uśmiecha.- Co sobie kupiłaś?- Zapytałem dla formalności a nie z ciekawości.
D- Sukienkę, trochę kosmetyków i dwie pary butów.- Oznajmiła.- Chcesz zobaczyć.
JA- Nie, nie.. Niech to będzie niespodzianką.- Starałem się uniknąć najgorszego.
D- Stwierdzam, że jesteś typowym facetem, któremu na starość urośnie brzuch piwny i będziesz miał brodę i za małe dresy wiesz? - Zmrużyła oczy.
JA- Czemu?- Mimowolnie się zaśmiałem.
D- Bo każdy facet, który nie lubi zakupów z kobietami tak właśnie kończy.- Zrobiła cwaniacką minę jakby jej riposta wgniotła mnie w ziemię.
JA- Przesadzasz.- Pokiwałem głową.
D- Dzwoniła Karolina i za piętnaście minut tutaj będzie.- Poinformowała mnie a ja mimowolnie na nią spojrzałem i mój uśmiech zniknął.
JA- Mam mało czasu.- Stwierdziłem wlepiając wzrok w blat stołu.
D- Chodzi ci o jej wyjazd?- Zapytała i sięgnęła po menu.
JA- Jesteś moją sojuszniczką więc ci powiem, mam zamiar powiedzieć jej o wszystkim w poniedziałek. Chce coś dla niej zrobić, gdzieś ją zabrać i wszystko powiedzieć.- Powiedziałem szeptem. - A i zamówiłem nam waniliowe Latte.- Zabrałem od niej menu.
D- Powiedziałeś sojuszniczką? - Zawiesiła się na moment.
JA- No tak.- Już wiedziałem, że coś planuje.
D- Widziałam w sklepie z zabawkami krótkofalówki, kupmy sobie po jednej jako prezent! Wtedy będziesz mi mógł coś powiedzieć nawet gdy będę na ogrodzie  ty w domu.- Zaklaskała w dłoń jak mała dziewczynka.
JA- Jesteś czubkiem.- Stwierdziłem a potem stwierdziłem, że lepsze to niż nic.
D- Dawaj 70 funtów i pilnuj tej kawy, zaraz wracam.- Powiedziała i wyciągnęła dłoń.
Wręczyłem jej banknoty i znów zniknęła z moich oczów.
Siedząc znów sam przy stoliku zacząłem zastanawiać się gdzie mógł bym ją zabrać co mógłbym jej powiedzieć i czy to dobre rozwiązanie.
Postawiłem na spontan a więc wszystko wyjaśni się w poniedziałek. Dziś jest piątek więc
zostało mi tylko dwa dni. Kiedy otworzyłem oczy z zamyślenia kawa już na mnie czekała i nie tylko ona.
K- Już myślałam, że śpisz.- Uśmiechnęła się a mój wzrok powędrował na jej mocno czerwone usta.
JA- Zamyśliłem się.- Odpowiedziałem jej i uśmiechnąłem się łagodnie choć serce wyskakiwało mi do gardła.
K- Mijałam Dominikę, ma zaraz przyjść. - Powiedziała swoim ciepłym spokojnym głosem i poprawiła się na krześle. W tym samym momencie dostała SMS'a, zauważyłem tylko, że nadawcą jest Oliwia a potem zabrała telefon ze stolika.
- Dostałam wiadomość, że wszyscy czekają na nas pod wesołym miasteczkiem.- Uniosła wzrok znad telefonu i spojrzała na mnie.
JA- Zebranie rodzinne?- Rzuciłem sucharem i upiłem łyk kawy.- Weź sobie kawę a ja zamówię jej nową.- Zaproponowałem i już miałem wstawać onieśmielony od stolika gdy zadzwonił telefon.
"Dominika"
- Złamał ci się obcas, czy zamiast krótkofalówki kupisz nam po pluszowym misiu?- Kolejny suchar.
- Mam wiadomość od Oliwii, że na nas czekają w wesołym miasteczku więc bierz Karolinę za rękę i przyjeżdżajcie. Kupiłam co miałam kupić i widzimy się na miejscu.- Powiedziała i rozłączyła się.
K- Coś się stało?- Zapytała a ja zauważyłem, że na górnej wardze zostało jej trochę piany po kawie.
JA- Skończmy kawę i jedźmy do nich bo zachowują się tak jakbyśmy byli gośćmi honorowymi. - Wyciągnąłem serwetkę ze stojaczka i delikatnie wytarłem jej brudne miejsce. Karolina tylko zamrugała dając mi tym znać, że tak własnie trzeba zrobić i wzięła kolejny łyk.

                                                                   ******
Będąc już w aucie rozmawialiśmy naprawdę o pierdołach o natężeniu ruchu i o tym co bym robił gdybym nie był w zespole.
Unikałem rozmowy na temat jej powrotu a kryzysem dla mnie był moment gdy zamilkła. To wtedy pierwszą rzeczą jaka przychodziła mi do głowy było wyznanie jej wszystkiego, nawet już miałem zacząć temat gdy ona zaczęła go pierwsza.
K- Dziś dowiedziałam się, że w czwartek wyjeżdżam.- Patrzyła na świat za oknem.
Przeszyło mnie jakby ktoś potraktował mnie paralizatorem.
Co mam powiedzieć? Horan skup się!!!
JA- Bardzo mało czasu.- Wycedziłem a ona automatycznie spojrzała na mnie jakby zawiedziona.
K-Te wakacje odmieniły wszystko w moim życiu. Sama nie wiem kto jedzie a kto tu zostaje. Dominika niby też ma bilet do Polski i Natalia, ale czy będą umiały żyć bez tego co nas tu spotkało.
JA- A ty? Będziesz umiała bez tego żyć?- Zapytałem.
" BO JA NIE "
K- Muszę jakoś sobie dać radę. Oczywiście będę tęsknić i dzwonić do was i myślę, że następne wakacje też spędzę z wami, ale moje życie jest w Polsce.- Oznajmiła a lawina głazów obsypał mi się boleśnie w moim żołądku.
JA- Jesteśmy na miejscu.- Oznajmiłem parkując i poczułem jej wzrok na sobie.
K- Wcale mi się nie podoba, że właśnie tam skończę, w Polsce, sama.. Ale ty raczej już wybrałeś. - Oznajmiła po czym otworzyła drzwi i wyszła zostawiając mnie zdrętwiałego i zszokowanego w aucie.
" Masz racje wybrałem, wybrałem ciebie tylko daj mi czas "
Powiedziała coś co mnie dosłownie zatkało kiedy zauważyłem, że wchodzi za bramę wesołego miasteczka ja nadal tkwiłem w miejscu.
Wszystkiego dowiesz się w poniedziałek a dziś sprawię, że poczujesz się jak księżniczka.- Pomyślałem i wysiadłem z auta.
Poszedłem szybkim krokiem za dziewczyną, która siedziała na ławce i rozglądała się po ludziach.
K- Nigdzie nie ma dziewczyn tym bardziej chłopaków.- Mówiła i nie była w najlepszym humorze.
JA- Zadzwonię.- Powiedziałem siadając przy niej i obejmując ją ręką za ramię i wyciągnąłem telefon.
Pierwszym kontaktem jaki przyszedł mi do głowy była Oliwia i to ona pierwsza się z tym wychyliła. Wcisnąłem zieloną słuchawkę.
Pierwszy sygnał, drugi, trzeci, czwarty i nic...
Rozłączyłem się i chciałem dzwonić dalej gdy przyszła wiadomość.

Oliwia-Bawcie się dobrze misiaczki :* 

Odczytałem pokazałem wiadomość Karolinie.
K- Wkręcili nas w to? - Uśmiechnęła się i spojrzała mi w oczy.
JA- Raczej.- Chwyciłem ją za dłoń i wstałem.- Gdzie chcesz iść najpierw?- Zapytałem splątując jej palce w swoje.
K- Niall bo tu mogą być ludzie, którzy zrobią nam zdjęcia i wtedy znów ta gazeta i tak dalej.- Mówiła onieśmielona.
JA- Pieprzyć gazetę.- Powiedziałem starając się przypomnieć zachowanie starego Nialla, który umiał być normalny w jej towarzystwie.
A, nie w sumie to nigdy nie byłem normalny.. nigdy..- Pomyślałem sobie i poczułem szarpnięcie dłoni.
K- Niall chodźmy na lody.- Zaproponowała a ja poszedłem zaraz za nią w kierunku budki.
JA- Jak zwykle czekoladowe?- Zapytałem wiedząc, że tak.
K- Dziś chce pistacjowe z kawałkami czekolady.- Rozchmurzyła się i mam nadzieje, że to dzięki mnie.
Podeszliśmy do butki z lodami a potem gdy ja jednak zdecydowałem się na czekoladowe usiedliśmy na ławce obok siebie i obserwując bawiące się dzieci na trampolinie uśmiechaliśmy się i rozmawialiśmy o tym jak fajnie było być beztroskim dzieckiem.
Po zjedzeniu lodów wybraliśmy się na samochody, ona wybrała sobie różowy i zapowiedziała mi, że pokaże mi jakim kierowcą jest w realu.
Ja zdecydowałem się na zielone autko i oboje ruszyliśmy z miejsc. Już po chwili poczułem jak z wielkim zamiarem uderzyła w tył mojej bryki, a potem usłyszałem tylko jej uśmiech.
Zawróciłem i gdy ona zaczęła przede mną uciekać ja próbowałem ją dogonić niestety drogę zatarasował mi jakiś mężczyzna z dzieckiem. Szybko się wycofałem i ruszyłem za moją cudowną blondynką w dalszy pościg, ona ciągle się odwracała i patrzyła w jakiej pozycji jestem i niestety miała pecha, jakieś dwie dziewczynki w wieku do dziesięciu lat wjechały w nią i przycisnęły tak, że nijak nie mogła wyjechać.
- Złapałyśmy ją dla ciebie Niall.- Zobaczyłem uśmiechy tych młodych istotek i JEJ.
K- Dziewczyny! Dlaczego?- Śmiała się i próbowała wyjechać, lecz wtedy ja z premedytacją przywaliłem w jej różowe autko.
JA- Dzięki dziewczyny.- Przybiłem im piątkę a one wycofały się i biorąc rozpęd zaczęły kierować się w moje auto.
K- Dawajcie dziewczyny, wszystkie na Nialla.- Rzuciła hasło a ja szybko zacząłem się wycofywać

Kiedy wyszliśmy już z naszych mini samochodów znów złapałem jej dłoń i poszliśmy dalej machając do Jessie i Rose na pożegnanie.
K- Urocze dzieciaczki.- Powiedziała szczerząc swoje proste zęby.
JA- Więc co teraz?- Zapytałem a potem spojrzałem na miejsce, które Karolina wskazuje palcem.
- Chcesz iść na diabelski młyn?- Uniosłem brwi ze zdziwienia.- Ona znów nic nie powiedziała tylko pokiwała uradowana głową.
- W takim razie okej tylko błagam nie krzycz zbyt głośno.- Poprosiłem i poszliśmy prosto do tej ogromnej karuzeli.
Mijając kilka atrakcji dla mniejszych dzieci dotarliśmy do gabinetu luster.
K- Niall zmieniam zdanie, chodź tam!- Odezwała się i pokazała dłonią domek z lustrami.
- Myślę, że wyjdzie śmiesznie.- Pociągnęła mnie za sobą.

                                                                         ******
K- Niall dzięki za wszystko.- Mówiła gdy kończąc swoją cukrową watę wspinała się na wieżowiec gdzie ostatnim razem byliśmy z Dominiką.
JA- Kocham patrzeć na Londyn gdy jest już wieczór, dlatego zanim wrócimy do domu znów cię tu przyprowadzam.
Dotarliśmy lekko zdyszani przez pokonane schody.
Ruszyliśmy powoli w przód zbliżając się do krawędzi budynku.
Staliśmy oboje i podziwiając panoramę miasta oboje milczeliśmy.
K- O czym myślisz?- Zapytała ciągle spoglądając gdzieś w dal.
JA- Patrzę na stadion i przypominam sobie ten dzień, gdy wszystko się zmieniło.- Oznajmiłem cicho, wsłuchując się w głos miasta.
K- W takim razie ja spojrzę tam razem z tobą.- Podeszła do mnie i przytuliła mnie całkowicie bez krępacji.
Nie miała powodów by się mnie obawiać i doskonale o tym wiedziała, że już jej nie odepchnę.
Kiedy dziś wygrałem dla niej misia przytuliła go, a potem mnie i szepnęła, że to najlepszy prezent od najlepszego przyjaciela i właśnie od tego momentu po prostu zachowujemy się jakbyśmy znali się już wieki..
K- Niall chcę poczuć trochę adrenaliny.- Wypaliła nagle.- Podasz mi swoją dłoń?- Zapytała a ja natychmiast złapałem jej palce. Uścisnęła mnie mocno i stanęła przy samym brzegu wieżowca. Ścisnąłem jej dłoń mocniej i gdy ona roztropnie zaczęła przekładać nogi i chodzić po krawędzi ja w milczeniu starałem się dać jej poczucie bezpieczeństwa.
Szedłem koło niej, tak, że gdyby jej noga się obsunęła ja starał bym się ją jakoś złapać aby nie spadła. Serce miałem w gardle, ale cieszyłem się, że mi ufa.
W końcu oddaliła się od skraju i pocałowała mnie prosto w usta dociskając mnie do siebie na krótko  a potem ona zadowolona i w podskokach zaczęła wchodzić do budynku.
JA- Karolina! Czekaj!- Pobiegłem  za nią i chwytając ją za dłoń zaczęliśmy zbiegać po schodach w dół nic nie wspominając o tym co się dziś dzieje.

                                                                     ****
Weszliśmy do mieszkania uśmiechnięci i zadowoleni z całego dnia.
O- I jak się dziś się bawiliście? - Podbiegła do nas cała w skowronkach.
Sophie- Nareszcie jesteście! Bałam się, że się z wami nie pożegnam a za dwie godziny mam samolot. - Uśmiechnięta akurat wnosiła do salonu tacę z kawami.
K- Bawiliśmy się wyśmienicie, a wy jesteście wariatami.- Oznajmiła i wtuliła się mocno w Oliwię.
Liam- No, no tylko żeby mi tu grzecznie było bo na dzieci jeszcze za młodzi.- Odezwał się a Oliwia, która akurat stęskniona wtulała się we mnie zdrętwiała.
K- Myślę, że mówisz mi to za późno.- Pokazała Liam'owi pluszaka trzymając go w rękach.
O- A co Liam, chcesz powiedzieć, że dziecko w twoim wieku to zmarnowane życie?
Sophie- Myślę, że przed nami wszystkimi jeszcze sporo czasu do założenia rodziny.- Uśmiechnęła się i gestem ręki zawołała nas na kawę.
 
                                                             *****
Louis- Chodź ze mną na górę.- Poprosił mnie a jego mina wyrażała przerażenie.
JA- Co się stało?- Zapytałem go idąc po schodach.
Louis- Oliwia po słowach Sofie zwiała na górę jak poparzona a teraz chciałem zapożyczyć sobie od Liam'a maszynki do golenia i podchodząc pod jej drzwi usłyszałem płacz.
JA- No okej, ale to nie nasz sprawa.- Mówiłem po cichu.
Louis- Zamknij się nie widzisz, że od dawna ją coś trapi.- Zapukał w końcu i od razu wszedł a ja za nim.
- Sorry, że tak się wpraszamy, ale płaczesz i się martwimy.- Oznajmił.
O- Spoko mam zły dzień i tyle.- Wycierała łzy.- ściskając w dłoni coś co wyglądało jak test ciążowy.
JA- Oliwia co ty masz w dłoni?- Zapytałem przerażony i zamknąłem za sobą drzwi podchodząc do łóżka i biorąc od niej biały mały przedmiot zerknąłem na kreski.
Louis- Niall czy ona jest w ciąży?- Szepnął.
O- Tak, ale błagam nie mówcie nikomu.

Harry POV:
Byłem już zmęczony siedzeniem z nimi i słuchaniem o tym co dziś kupiła sobie Dominika, wstałem z kanapy i bez słowa udałem się na górę.
Będąc pod drzwiami Liam'a usłyszałem rozmowę i słowa Louisa.
- Niall, czy ona jest w ciąży?
Niby szeptał, ale i tak wszystko usłyszałem.
- Tak, ale błagam nie mówcie nikomu.- Usłyszałem Oliwię i zaszokowany wróciłem na dół.
JA- Ja pierdole, o kurwa, Liam, ty debilu!- Krzyczałem a on tylko skrzywił się na mój okropny krzyk.- Jak ty kurwa mogłeś zrobić Oliwii dzieciaka! Czy ty wiesz co to oznacza?- Puściły moje nerwy a Liam wypluł resztę kawy z powrotem do filiżanki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz